Kathryn Bigelow zaskoczyła - jej "The Hurt Locker" jest trzeźwym i emocjonującym spojrzeniem na pracę jednostki saperów stacjonujących w Iraku. Trudno tu jednak mówić o jakiejś odkrywczości czy nowatorstwie - obraz Bigelow nie wychodzi poza pewne ramy i nie unika kilku błędów, ale jest przy tym pozycją solidną i wciągającą, nie pozbawioną dobrze zarysowanych portretów psychologicznych żołnierzy.
W dobie wojny w Iraku, amerykańskie kino stara się spełniać tę samą rolę co wcześniej w przypadku konfliktu wietnamskiego. W ostatnich latach otrzymaliśmy więc kilka obrazów o tej tematyce, z których część to zwykłe kino rozrywkowe, wykorzystujące Irak jako tło do sensacyjnej potyczki, a część to po prostu oskarżenie wymierzone w amerykański rząd lub samych żołnierzy. Bigelow postanowiła skupić się na żołnierzach i podciągnąć swój punkt widzenia pod ekstremum. Portretowana w filmie jednostka saperów, rozbrajająca bomby na pierwszej linii frontu to jedna z najniebezpieczniejszych profesji na świecie. Centralną postacią w "The Hurt Locker" jest przydzielony do kompanii Bravo sierżant James, który zastępuje dotychczasowego dowódcę, zabitego w trakcie eksplozji. James na polu walki wykazuje się daleko idącą brawurą i samobójczymi zapędami, dość szybko popada więc w konflikt z dwoma podwładnymi. Jego postać uosabia w historii Bigelow uzależnienie jakim staje się adrenalina towarzysząca tak niebezpiecznej profesji. Reżyser świetnie zresztą ujęła naturę samej wojny i nieodwracalne zmiany jakie wywiera ona na ludzką wrażliwość. Czy James będzie w stanie kiedykolwiek przestawić się na normalne życie?
Scenariusz "The Hurt Locker" napisany został przez Marka Boala, wojennego korespondenta, który podglądał prawdziwych saperów w akcji. Oddane w filmie realia można więc uznać za wiarygodne, jednak fabuła nie unika kilku błędów i czasem niepotrzebnie daje się ponieść w kierunku typowo hollywoodzkiego kina akcji. W jednej z początkowych scen, sfilmowany wybuch robi imponujące wrażenie, ale czy naprawdę musimy go oglądać z kilku ujęć kamery? Na szczęście autorka stara się hamować swoje zamiłowanie do widowiskowej oprawy i z czasem skupia się na bohaterach, co samemu filmowi wychodzi tylko na dobre - "The Hurt Locker" jest niezwykle emocjonujący, nieprzewidywalny i stanowi całkiem zgrabny balans pomiędzy typowo amerykańskim kinem komercyjnym, a intymnym portretem psychologicznym. Dodatkowo, Bigelow przygotowała kilka aktorskich niespodzianek. W filmie pojawiają się Ralph Fiennes, Guy Pearce, David Morse i Evangeline Lilly - ich role są jednak na tyle skromne, że nie wiemy kiedy się pojawią i jak szybko znikną z ekranu.