Podcast nr 50. Ściśle jawne
Ściągnij Celuloid
Burn After Reading
“Tajne przez poufne”
Rok: 2008
Czas: 96 min.
Występują: John Malkovich, Frances McDormand, George Clooney, Tilda Swinton, Brad Pitt i J.K. Simmons.
Reżyseruje: Ethan Coen i Joel Coen.
Piotr Cortés
Ocena: 4/6
„Tajne przez poufne” to współczesna tragikomedia antyczna. Szefowie CIA to bogowie, którzy siedzą na krzesłach w Pentagonie i patrzą na problemy zwykłych ludzi z perspektywy Olimpu. Kobiety to femme fatale wiodące mężczyzn na zatracenie. A prawie wszyscy są owładnięci kultem ciała na poziomie starożytnych igrzysk, będąc jednocześnie tak ułomnymi i przegranymi, jak bohaterowie „Pulp Fiction”.
Nikt tu specjalnie nie grzeszy inteligencją. Najlepiej odegrał to Brad Pitt, którego postać jest swoistym pastiszem roli z „Zawodu: Szpieg”. Widać ciężką pracę wkładaną przez niego, by ostatecznie zerwać z wizerunkiem Złotego Chłopca, jaki pokutuje za nim od lat. Tą kreacją zbliżył się do poziomu z „12 małpach”, za które dostał Złotego Globa.
Data premiery „Tajne przez poufne”, jasno świadczy o Oscarowych zamiarach braci Coen. Wakacje przewidziane są dla blockbusterów, które później królują na rynku rentalowym. Po wakacjach widzowie wypatrują potencjalnych kandydatów do Oscara. W przypadku Coenów wszystko jest możliwe. Ze złotą statuetką są już za pan brat. Ale ja zdecydowanie skłaniam się ku ich wczesnemu kinu, poczynając od debiutanckiego „Śmiertelnie proste” a kończąc na „Fargo”. Żaden z ich późniejszych filmów nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia.
Każdy twórca przez pierwsze lata wypracowuje swój własny, autorski styl. Kiedy go w końcu odnajduje jego pozycja jest już ugruntowana. W tym momencie przestaje pracować na nazwisko, a to nazwisko zaczyna pracować na niego. Wielu rozchwytywanych obecnie reżyserów zaczynało od filmów surowych, jak Brian De Palma w „Cześć, mamo!”, czy Sam Raimi w „Martwym źle”. Później zaprzestali eksperymentów i wpasowali się w szablon kina hollywoodzkiego. Tak właśnie było z braćmi Coen, którzy przeszli na Ciemną Stronę Mocy po nominacji do Oscara i wygranej w Cannes za film „Fargo”. Uświadomienie sobie, że akurat tak skonstruowany film jest postrzegany przez środowisko za arcydzieło, zawęża horyzont do tej jednej konstrukcji i zaczynają się próby powtórzenia sukcesu, a tym samym odtworzenia owej złotonośnej konstrukcji.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 5/6
Bóg mi świadkiem, nie śmiałem się tak dawno w kinie. Może po prostu dawno nie byłem w kinie, a może Coenowie mają talent robienia z prostej historii gry przypadków i świetnie ulepionych, wyrazistych postaci perełki komediowej, którą wszyscy recenzenci biorą potem na ruszt i obracają jak zapchane jabłkiem prosię, szukając sensu? Mój redakcyjny kolega i recenzenci z „Gazety”, „Przekroju” czy „Filmu” starają się znaleźć w tym filmie, czy to korzenie antyczne, czy to obraz zidiociałej Ameryki chylącej się ku upadkowi, czy to znowu przesłanie o umierającym patriotyzmie. Myślę, że Coenowie po prostu chcieli ubawić nas do łez prostą, dobrze skrojoną, na miarę znakomitych Malkovicha, Swinton, Pitta i Clooney’a, czarną komedią. Pewnie, że to już wszystko było w „Fargo”, ale powiedzcie szczerze, jak często macie szansę zobaczyć na ekranie filmy tej klasy?
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Tarsem Singh (”Cela“) wyreżyseruje remake “Świata Dzikiego Zachodu“. Obecność gwiazdy “Terminatora” w roli robo-kowboja stoi pod znakiem zapytania.
2. NBC porzuca “My Own Worst Enemy” i “Szminkę w wielkim mieście“.
3. Postacie T-Baga i Gretchen zostaną uratowane z tonącego “Skazanego na śmierć” i umieszczone w spin-offie.
4. J.J. Abrams, po sukcesie “Lost - Zagubieni“, zabrał się za realizację remake’ów. Dostaliśmy już “Mission Impossible 3“, teraz czeka nas 11. odsłona “Star Treka“. Nie zdziwiłbym się, gdyby plany Abramsa oscylowały wokół n-tego Bonda.
5. TV Puls przestaje nadawać serial “Simpsonowie“.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 49. Spacer po strunie
Ściągnij Celuloid
Once
Rok: 2006
Czas: 85 min.
Występują: Glen Hansard i Markéta Irglová.
Reżyseruje: John Carney.
Piotr Cortés
Ocena: 4/6
Franciszek Pieczka opowiadał kiedyś, że praca z naturszczykiem, odgrywającym samego siebie to jedno z największych wyzwań dla profesjonalnego aktora. „Once” opiera się praktycznie na samych naturszczykach. Główni aktorzy Glen Hansard i Markéta Irglová są muzykami zarówno na ekranie, jak i w życiu. Podobnie ich związek, zaakcentowany w filmie, jest faktem w rzeczywistości.
Głównym atutem tego obrazu, a zarazem jego przekleństwem jest muzyka. Na tyle niezwykła i wyjątkowa, że doczekała się nawet Oscara za jedną z piosenek i nominacji do Grammy w tej samej kategorii. Została wykorzystana w czeskim filmie „Piękność w opałach” Jana Hrebejka. Był to jednak chybiony pomysł, podobnie jak to było z wykorzystaniem ścieżki dźwiękowej „Twierdzy” do kolejnego filmu Michaela Baya „Armageddon”.
Film wyreżyserował dawny basista zespołu Hansarda za niecałe 100 tysięcy Euro, na dwóch cyfrówkach, w niespełna trzy tygodnie. Jak widać jest to film niskobudżetowy, który odniósł sukces porównywalny do „Blair Witch Project”. Jeśli wspomni się jeszcze, że Irglová odbierała Oscara w wieku 18 lat to aż człowieka zazdrość zżera od środka.
Idalia Biernacka
Ocena: 4/6
Młoda kobieta sprzedająca kwiaty, próbuje zagadać ulicznego grajka. Któżby pomyślał, że jest to początek tak pięknej i inspirującej historii, jaką z każdą minutą niesie nam „Once”. Dwójkę naturszczyków, piękną muzykę, i niewielki wkład pieniężny to wszystko co posiadał John Carney, by stworzyć film. To sztandarowy przykład na to, jak, niemal po mistrzowsku, można wyczarować coś z niczego.
Niezwykła relacja pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów, tworzy malowniczy i umuzykalniony obraz. Uliczny grajek, po godzinach naprawiający odkurzacze (Glen Hansard), i czeska emigrantka (Markéta Irglová), mieli małe trudności z komunikacją ze światem, ale między sobą porozumiewali się niemalże bez słów. Połączyła ich miłość do muzyki. I to właśnie muzyka była sposobem na konsumpcje ich specyficznego związku. Owocem tej relacji była płyta nagrana przez odtwórców główny ról, która również jest soundtrackiem filmu. Z niego pochodzi „Falling Slowly”, piosenka nagrodzona Oscarem.
Ciekawym posunięciem twórców Once, było ”pozbawienie” bohaterów imion. Przede wszystkim ten fakt dopełnia konwencję w jakiej był tworzony ten obraz. Wpisuję się to całkowicie w niezwykłą i wyrafinowaną prostotę, i nie utrudnia odbioru widzom, pozwalając im całkowicie rozpłynąć się w rytmie muzyki. Jednak czy przypadkiem ci bezimienni bohaterowie nie są swoistymi everymenami? Z pewnością każdy z nas chociażby Raz chciałby przeżyć jakąś wymyślną oraz pełną inspiracji historię.
Z przekonaniem mogę napisać, że urzekła mnie ta opowieść. Zachwyciła mnie swą synestezją i współistnieniem z muzyką. Poprzez wyróżnienie na festiwalu filmowym w Sundance, “Once” wyszło na świat z pudełka DVD zespołu The Frames i przestało być tylko miłym dodatkiem. Jego wyraziste i oryginalne, jak na współczesne czasy zakończenie stało się jakby „wisienką na torcie” i udowodnieniem tezy, że nie tylko komercja może odnieść sukces.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. “Zack i Miri kręcą porno” na cenzurowanym.
2. “Dexter” będzie mordował na antenie jeszcze przez dwa kolejne sezony.
3. “Wallace i Gromit” rozwiążą zagadkę morderstwa specjalnie dla stacji BBC.
4. “Alicja w Krainie Czarów” Tima Burtona czerpie z gry „American McGee’s Alice”?
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 48. Pisarz, złodziej, jego żona i jej kochanek
Ściągnij Celuloid
Pojedynek
"Sleuth"
Rok: 2007
Czas: 86 min.
Występują: Michael Caine i Jude Law.
Reżyseruje: Kenneth Branagh.
Piotr Cortés
Ocena: 4/6
„Pojedynek” to popis aktorski Jude’a Law i Michaela Caina, nad którymi unosi się duch Laurence’a Oliviera, niczym Słowacki nad Teatrzykiem Zielonej Gęsi. Wspominam o Olivierze, ponieważ to właśnie on wraz z Cainem grał w pierwszej wersji „Pojedynku” z 1972 roku. Remake jest przeinaczoną i skrócona wersja oryginału.
Drogi Caina i Law zbiegły się na planie tego filmu z różnych powodów. Law ma hopla na punkcie Oliviera. To na jego specjalne życzenie w filmie „Sky Kapitan i świat jutra” wykorzystano archiwalne nagranie Oliviera. Wszystko żeby urzeczywistnić jego marzenie o zagraniu ze ś.p. aktorem. Cain z kolei nie wierzy już w oryginalność współczesnych scenariuszy i coraz częściej gra w remakach, w których bardzo często odgrywał wcześniej zupełnie inną postać. Mam tu na myśli nie tylko „Pojedynek”, ale również „Dopaść Cartera”.
„Pojedynek” to drugi film Jude’a Law, po „Alfie”, gdzie Law wciela się w postać wcześniej wykreowaną przez Caina. Z „Pojedynku” wychodzi bardzo obronną ręką, ponieważ postać kochanka jest zdecydowanie dynamiczniejsza. Z kolei rola zdradzanego męża przywodzi na myśl stereotyp nosferatu zaszytego w niezdobytej twierdzy i tkającego intrygę niczym pajęczynę. Mało jest filmów z aż tak ograniczoną trupą aktorów. „Pojedynek” nie jest arcydziełem w tym gatunku. Ustępuje takim gigantom jak „Śmierć i dziewczyna”, w którym ukuta intryga dosłownie wciska ludzi w fotel.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 5/6
W dobie czasów, kiedy zamknięci jesteśmy w pędzie życia, warto czasem pójść do teatru. Jeżeli jednak uparcie omijacie ów budynek, koniecznie znajdźcie trochę czasu na filmy, które pokazują, czym jakościowo różni się dobry teatr od telewizyjno-filmowej miazgi. Miazgi ugniecionej ze wszystkiego, czym później jesteśmy przymusem żywieni z ekranu.
Nazwiska, którymi na afiszu jest firmowany „Pojedynek” to pieczęć dobrej jakości. Nie tylko niezmiennie doskonały Caine czy Jude Law, który, u szczytu swojej kariery, nie zamierza tego zaprzepaścić, ale także Kenneth Brannagh i Harold Pinter. To gwarancja aktorstwa najwyższego szlifu, stara, brytyjska szkoła szekspirowska.
Błyskotliwe, znakomicie napisane dialogi, świetnie zbudowane napięcie i przepięknie stworzone niejednoznaczności to propozycja nie do odrzucenia. Szczególnie dla tych koneserów skrzypliwych foteli i duchoty teatralnej oraz stęsknionych za wszystkim, co się z tym łączy. Jeżeli nie rozumiecie, co ma do zarzucenia najnowszej fali „gwiazd aktorstwa” Jan Nowicki w najlepszym wywiadzie tego roku - Mroczna Epoka Mroczków to polecam porównanie poziomu rzemiosła „Pojedynku” z dowolną produkcją Hollywoodu.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Cuaron, del Toro i Inarritu produkują “Mother and Child“.
2. Jeff Bridges po ponad 25 latach wraca na “Tron” w “Tr2n“.
3. Kevin Bacon morduje prezydenta dla Showtime w “The Booths“.
4. Telewizja Polska S.A. odpowiedzialna za opóźnianie projektu “Cyfrowa Polska“.
5. Johnny Depp dostanie 55 milionów za powrót “Pirata z Karaibów“. Ile za Burtona?
6. Hugh Laurie podpisał kontrakt na kolejne sezony “House’a“, za każdy będzie brał 400 tysięcy $.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 47. Indiana Jones i tajemnica błyszczącego czerepu
Ściągnij Celuloid
Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki
"Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull"
Rok: 2008
Czas: 124 min.
Występują: Harrison Ford, Cate Blanchett, Karen Allen, Shia LaBeouf, Ray Winstone i John Hurt.
Reżyseruje: Steven Spielberg.
Piotr Cortés
Ocena: 5/6
Gdyby Steven Spielberg zrealizował swoje marzenie to w jego filmografii zaistniałby James Bond. Zrezygnował jednak z ikony angielskiej kultury i stworzył z Georgem Lucasem inną, na wskroś amerykańską. Czwarta odsłona przygód doktora Jonesa skupia się na walce z komunistami, co mocno trąci poprawnością polityczną. Gdyby akcja rozgrywała się we współczesnym świecie to Al Qaida byłaby na mur, beton, żelazo do odstrzału. Taka jest jednak konwencja tego cyklu, w którym odgrywa niebagatelną rolę.
Twórcy włożyli wiele wysiłku w odtworzeniu klimatu starej trylogii. Widzowie przyzwyczajeni do standardów współczesnego kina mogą czuć się zawiedzeni, ale starzy wyjadacze będą zachwyceni. Spielberg przez całe życie montował drużynę marzeń. Wystarczy uważnie oglądać jego filmy, by przekonać się, że niektóre nazwiska powtarzają się z regularną częstotliwością w napisach początkowych. Najmniejszy problem był z muzyką, Williams sięgnął po stary motyw. Najwięcej pracy miał natomiast Janusz Kamiński, który towarzyszy Mistrzowi od „Listy Schindlera". Musiał podrobić oko Douglasa Slocombe'a, który stał za kamerą wszystkich poprzednich części. Slocombe, mając ponad 90 lat, jest już na głębokiej emeryturze.
„…Królestwo…" jest pozycją obowiązkową. Miło znów obejrzeć Forda w starym, dobrym stylu. Warto wspomnieć, że to nie jest jego czwarte spotkanie z tą rolą. Miał jeszcze cameo w „Młodym Indianie Jonesie i Tajemnica Bluesa". Ale to już zupełnie inna historia. Fanom polecam lekturę „Zaginionego dziennika Indiany Jonesa", który jest bogatym kompendium wiedzy o naszym bohaterze. Chociaż brakuje w nim podpisu Führera, są za to wzmianki o Atlantydzie, z którą zetknęli się gracze w „Indiana Jones and The Fate of Atlantis". Miłego seansu i kto wie… Zimna Wojna jeszcze się nie skończyła.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 4/6
Jestem trochę zawiedziony, a wy? Starałem się pocieszać, że to tyle lat minęło, że przecież to są filmy, które wspominam z dzieciństwa, że miałem i zawsze będę miał do nich emocjonalny stosunek… Wszystko na nic, nie mogę się oprzeć temu samemu wrażeniu, które miałem po nowych „Gwiezdnych Wojnach" - że żadnemu z tych obrazów nie udało się odtworzyć klimatu poprzedników. Co prawda Spielberg zarzekał się, że realizacyjnie wróci do lat osiemdziesiątych, i może mu się to udało, nie mam zastrzeżeń, ogląda się bardzo przyjemnie. Widzów którzy pójdą na ten film mogę podzielić na dwie grupy – pierwsi nie niosą na seans sentymentalnego bagażu, i dla nich film będzie się oglądało jak każdy typu „pochodnia i maczeta". Natomiast dla gros takich osób jak ja, wyjście z seansu oznaczać będzie często uczucie niezaspokojonej nostalgii. Może stare pomniki kinematografii przygodowej powinniśmy jednak zostawić w spokoju?
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Hitlerowcy atakują z kosmosu w "Żelaznym Niebie".
2. Siostra Donniego Darko doczeka się własnej opowieści w filmie "S. Darko".
3. Po 20 latach od pierwszej części gry doczekaliśmy się filmu "Prince of Persia".
4. Superbohater gejem tylko w serialu "Hero" na podstawie twórczości Perry'ego Moora.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 46. Brodate dzieciaki
Ściągnij Celuloid
Renaissance
Rok: 2006
Czas: 105 min.
Występują: Daniel Craig, Jonathan Pryce i Ian Holm.
Reżyseruje: Christian Volckman.
Piotr Cortés
Ocena: 3/6
Odmienność od zawsze fascynowała filmowców. Począwszy od 1932, kiedy na ekrany wszedł niesamowity horror "Dziwolągi", gdzie przedstawiono wiele postaci z autentycznymi schorzeniami genetycznymi. Po 70 latach M. Night Shyamalan oponentem "Niezniszczalnego" Bruce'a Willisa zrobił Samuela L. Jacksona, obarczonego osteogenesis imperfecta. W "Renaissance" tajemniczy przeciwnik głównego bohatera cierpi na progerię. Tym samym, im przypadłość dziwaczniejsza tym postać ciekawsza.
Interesująca teoria nie maskuje widocznych niedociągnięć. Twórcy chcieli zbyt wiele pokazać w zbyt krótkim czasie, więc film rozlatuje się jak długo przyrządzana kanapka. Wgryzając się, czujemy, że pomidor leci na podłogę. Trzeba jednak pamiętać o tym, że oglądamy debiut reżysera, który na swoim koncie ma tylko jeden film krótkometrażowy. Jest to na pewno duża szansa dla Volckman, ale i tak największe wrażenie robią spece od castingu, którzy na potrzeby anglojęzycznego dubbingu wciągnęli Craiga, Pryce'a i Holma. Imponujące nazwiska najlepiej smakują w wersji z napisami.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 3/6
Myślę, że kolejne robione jak z prasy kalki orwellowskiego świata w najnowszych filmach sf przejadły mi się do granicy wymiotów. Co prawda temat "Renaissance" bliższy jest "Łowcy androidów", niż przykładowo "V jak Vendettcie", ale ciągle ma się wrażenie że to wszystko już było. Był papierowy, styrany życiem glina, był szalony naukowiec znajdujący receptę na nieśmiertelność, były efektowne włamania do megakorporacji i walka z "systemem" (z "układem" też była). Jonathan Pryce grający złego dupka - był. Były sztampowe dialogi o rozterkach moralnych na poziome przedszkolnych kolorowanek. Niedorobionych, kanciastych momentami animacji, robionych trochę taniej z nadzieją że się tego nie zauważy też było już trochę. Różnica polega głównie na tym, że nikt tego wszystkiego nie przykrył do tej pory filtrem czarno-białym. To trochę za mało, żeby mieć satysfakcję z kupionego DVD.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Pod koniec 2008 roku pojawi się szósta odsłona przygód Brudnego Harry'ego pt. "Gran Torino".
2. Szum wokół dystrybucji "Katynia" na terenie Federacji Rosyjskiej.
3. Tony Gilroy wypuszcza film o szpiegostwie farmaceutycznym - "Duplicity" z Julią Roberts i Clivem Owenem.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 45. Ciszej nad tą trumną
Ściągnij Celuloid
Zgon na pogrzebie
Rok: 2007
Czas: 90 min.
Występują: Alan Tudyk i Peter Dinklage.
Reżyseruje: Frank Oz.
Piotr Cortés
Ocena: 5/6
"Zgon na pogrzebie" to powrót do klasycznego humoru lat 80., rodem z Saturday Night Live. Show jest emitowane po dzień dzisiejszy, jednak to właśnie na przełomie lat 70. i 80. wypłynęło stamtąd wielu takich artystów jak John Belushi czy Dan Aykroyd.
Frank Oz lubuje się w inteligentnym humorze, który prezentuje sobą zdecydowanie głębszy poziom niż seria "American Pie". Już wcześniej udowodnił, że z powodzeniem realizuje zarówno kino sensacji jak i nowej przygody.
Nietuzinkowa reżyseria, szlifowana swego czasu pod okiem Jima Hensona i George'a Lucasa, pomaga wydobyć talenty aktorskie Alana Tudyka i Petera Dinklage'a.
"Zgon na pogrzebie" to kolejny dowód po "Czarnej księdze" Paula Verhoevena i "Pianiście" Romana Polańskiego, że powrót do rodzimej kinematografii może być odświeżający zarówno dla widzów, jak i dla twórcy.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 5/6
Nie wiem, ilu z was pamięta złote czasy dla komedii amerykańskiej - siedemdziesiąte i osiemdziesiąte - kiedy kwitły takie talenty jak Belushi, Martin, Short, Chase, Candy czy Pryor (dwaj ostatni już niestety w naszej świętej pamięci) - nie zapomnę też o takich paniach jak Karen Allen czy Goldie Hawn. Ja w zalewie "American Pie" i humoru licealnego, w różnych odmianach, zacząłem uciekać do filmów Pixara i dobrych sitcomów, które jako jedne z niewielu mnie jeszcze śmieszyły. Powtórzę truizm klepany od lat - dobrych komedii z każdym rokiem mniej. Tym bardziej cenię to, czego udało się dokonać Frankowi Oz w "Zgonie na pogrzebie". Coż z tego, że pomysł jest prosty - wszakże spakowanie "skłóconej rodziny z problemami" w jednym pokoju równie dobrze można wykorzystać do uwarzenia komedii jak i ciężkiego dramatu. "Zgon?" jest lekki, bezpretensjonalny, znakomicie obsadzony i bardzo dobrze wyreżyserowany, a Tudyk wyrasta na nową gwiazdę komedii. Koniecznie zobaczcie.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Zdjęcia do filmu "Max Payne" już w toku. Reżyseria, dzięki Bogu, nie Uve Boll.
2. "Asterix na Olimpiadzie", ale nie na Ukrainie. Problem z wersjami językowymi oliwą spięć na linii Kijów-Moskwa.
3. Hugh Jackman i Nicole Kidman w nowym filmie Baza Luhrmanna "Australia".
4. Danny Trejo w pełnometrażowej wersji "Maczety" Roberta Rodrigueza.
5. Stephen Sommers reżyseruje film o "G.I. Joe", kolejną po "Transformersach" ekranizację przygód zabawek Hasbro.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 44. Viggo Wielkanocny
Ściągnij Celuloid
Eastern Promises
Rok: 2007
Czas: 96 min.
Występują: Viggo Mortensen, Naomi Watts, Vincent Cassel, Armin Mueller-Stah i Jerzy Skolimowski.
Reżyseruje: David Cronenberg.
Piotr Cortés
Ocena: 5/6
Kiedy John Travolta topił smutki w kieliszku, wspominając różowe lata 70., nikt nie spodziewał się, że Quentin Tarantino wywinduje go z powrotem na piedestał. Podobnie rzecz się miała z Viggo Mortensenem, którego przyszłość stanęła pod dużym znakiem zapytania, kiedy zakończył swą przygodę z postacią podstarzałego królewicza w bajce o elfach i hobbitach.
A jednak po średnim "Hidalgo" i jeszcze gorszym "Kapitanie Alatriście" przyszedł czas na nową jakość sygnowaną nazwiskiem Davida Cronenberga. Współpraca obu panów na planie "Historii przemocy" układała się na tyle dobrze, że szybko rozpoczęto zdjęcia do "Eastern Promises". Film zdawałoby się prosty, a jednak świetnie skonstruowany.
Przeciągający się strajk scenarzystów przekreślił rozdanie tegorocznych Złotych Globów. A szkoda, ponieważ ten obraz naprawdę zasłużył na wyróżnienie i to nie tylko w kategorii film, aktor i muzyka. Sporym atutem jest obsada, która nawzajem się uzupełnia. Miło znów zobaczyć Jerzego Skolimowskiego, którego rola jest niejako przedłużeniem postaci wykreowanej w "Białych nocach".
No i Mortensen, który przeszedł tu samego siebie i to bez implantowanych zębów. Już wcześniej wykazał w hiszpańskim "Kapitanie Alatriście", że z powodzeniem umie mówić w obcym dla siebie języku. Tutaj nie dość, że gada po rosyjsku to jeszcze wywija swoim interesem na lewo i prawo. Film naprawdę warty obejrzenia.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 4/6
Cronenberg, przyzwyczaiwszy nas do wytworów swojej pokręconej wyobraźni w "Crash", "Nagim Lunchu" czy "eXistenZ", postanowił zrezygnować tym razem z szokowania, dlatego możemy obejrzeć w "Eastern Promises" zwyczajny wydawałoby się, sensacyjny melodramat o korzeniach wschodniej mafii w Londynie. Pośród dosyć wolno toczącej się, spokojnej narracji mamy więc znakomitego Viggo Mortensena, nominowanego zresztą do Oscara za tę rolę, specjalistkę od ról kobiet zmęczonych życiem Naomi Watts, schematycznie brzydkiego i grającego pozbawionego jakichkolwiek klepek pod kopułą Cassela i doskonałego Armina Mueller-Stahl jako szefa mafii. Sukcesywnie rozwijany, sugestywny klimat zlepka angielskiej małomiejskiej atmosfery i smutnej, rasowej, rdzennej Rosji tworzą niepowtarzalny klimat. Obraz niewybitny, ale na pewno obowiązkowy dla miłośników Cronenberga oraz Mortensena.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Nowe oblicze Woody?ego Allena w thrillerze "Sen Kasandry".
2. Wszystkie media huczą o Shia LaBeouf jako następcy "Indiany Jonesa".
3. Harrison Ford po "Air Force One" ponownie w roli prezydenta na planie "Lincolna"
4. Jerzy Skolimowski wyreżyseruje film "America" o Helenie Modrzejewskiej.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 43. Czarna Palma
Ściągnij Celuloid
Czarna Dalia
"The Black Dahlia"
Rok: 2006
Czas: 121 min.
Występują: Josh Hartnett, Scarlett Johansson, Aaron Eckhart i Hilary Swank.
Reżyseruje: Brian De Palma.
Piotr Cortés
Ocena: 3/6
Kiedy Guy Pearce i Russell Crowe wyciągali zeznanie z ust zwisającego z okna gubernatora to sprawa była jasna - "Tajemnice Los Angeles"to dobry film. Świetnie skonstruowana fabuła, rewelacyjnie dobrani aktorzy, którzy stworzyli bardzo wyraziste postaci. Kiedy czytałem później powieść Ellroy'a to zdałem sobie sprawę, że film przedstawiał sobą tylko ułamek książkowego pierwowzoru.
"Czarna Dalia" jest mocno wyszczerbiona fabularnie. Niektóre wątki znikają, inne są ciągnięte jakąś nieznaną siłą odśrodkową. Brak konsekwencji i źle wyselekcjonowana obsada sprawia, że całość jest jednym mdłym koktajlem, który szybciej wylejemy psu do miski, niż sami skosztujemy. Ksiązki jeszcze nie czytałem, ale, po moich wcześniejszych doświadczeniach z prozą Ellroy'a, domyślam się, że scenarzyści "Czarnej Dalii"dokonali kilku mało trafnych wyborów i zaszczepili w ekranizacji nie te momenty co trzeba.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 3/6
To niesamowite, jak można spieprzyć taki dobry pomysł na odgrzewany film noir. Pozornie wszystko gra - przyzwoita obsada, niezły reżyser, znakomita realizacja, świetna proza, na której opierali się autorzy scenariusza. Notabene autor książkowego pierwowzoru James Ellroy odpowiada za sukces "Tajemnic Los Angeles". Wszystko to powinno się złożyć na pełen sukces. Niestety, w połowie filmu uruchamia się czerwona lampa alarmowa na suficie, a z sufitu zjeżdża plansza z napisem "jeżeli nie powalą nas na końcu czymś niesamowitym to film leży". No, i leży, Scarlett, chociaż fajnie obsadzona, nie potrafi znaleźć klucza do roli, Hartnett robi co jego, jedynie Swank odnajduje chyba w roli femme fatale jakieś wyzwanie. U podnóża klęski bardzo wyraźnie leży jednak słaby tekst, i nie chodzi tu nawet o zawiłości chandlerowskiej fabuły, bo co prawda w "Chinatown" trzeba było rysować wykresy, żeby zrozumieć co się dzieje na ekranie, ale przynajmniej wyśmienity Nicholson i jego wyrazista postać zapewniały rozrywkę same w sobie..
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Piekło na ziemii będzie można obejrzeć już 5 września w filmie "Hellboy II: Złota Armia".
2. Christian Bale negocjuje z The Halcyon Co., po której stronie konfliktu stanie w filmie "Terminator Salvation: The Future Begins".
3. Odrestaurowany "Batman: Mroczny rycerz" raz jeszcze zmierzy się z Jokerem i Two-Face.
4. Głównymi faworytami zbliżających się Oscarów są filmy "To nie jest kraj dla starych ludzi" i "Aż poleje się krew".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 42. Bourne 'em All
Ściągnij Celuloid
Ultimatum Bourne'a
"The Bourne Ultimatum"
Rok: 2007
Czas: 111 min.
Występują: Matt Damon, David Strathairn, Joan Allen, Scott Glenn, Albert Finney i Julia Stiles.
Reżyseruje: Paul Greengrass.
Piotr Cortés
Ocena: 3/6
Studenci szkół filmowych uczą się, że każdy wykorzystany środek wyrazu musi mieć rację bytu. Akcja "Magnolii" rozpoczyna się na początku XX wieku, reżyser wykorzystał więc kamerę Pathe Hand Crank z 1909 roku. "Szeregowca Ryan" otwiera scena lądowania w Normandii. Kamiński ze Spielbergiem obejrzeli więc tony materiałów nakręconych przez ówczesnych kamerzystów wojskowych. Nie mogę się jednak przekonać do stylistyki Greengrassa, który paradokumentalność "Lotu 93" podpiął pod Bourne'a.
Dość mocno zawiodłem się na Tonym Gilroy, którego rewelacyjny dorobek artystyczny zupełnie nie wskazywał na jakiekolwiek ryzyko wypuszczenia gniota. Historia została uszyta najgrubszymi nićmi jakie widziały moje oczy. Nawarstwienie zbiegów okoliczności jasno stawia książkowy pierwowzór na bezapelacyjny piedestał. Dzięki Bogu, że jestem zwolennikiem czytania książek po filmach. Po dwakroć można wtedy docenić kunszt nawet takich klozetowych pisarzy jak Robert Ludlum.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 3/6
Nie ma większego fana dobrych samochodów koziołkujących ochoczo w rytm tam-tamowej muzyki, od czasu do czasu wyskakujących spoza kadr obiektywu kamery operatora. Uwierzcie mi, mało który film (a praktycznie chyba żaden remake) oglądał się tak dobrze, jak dwie poprzednie części trylogii Bourne'a. Odświeżenie takiego zastałego skostniałego gatunku, jak film szpiegowsko-sensacyjny wymaga nie lada ekwilibrystyki i szczególnego podejścia do tematu, co niewątpliwie było sukcesem w dwóch poprzednich obrazach. Tutaj scenariusz siada, co gorsza nie wiadomo dlaczego - gwarantem sukcesu wydawało mi się nazwisko Tonyego Gilroya w składzie twórcy scenariuszy (twórca jednego z moich ulubionych filmów sensacyjnych - "Krytycznej Terapii"). Niestety, jest to jeden z tych klinicznych przypadków, w których pozornie wszystko gra, wybucha i strzela nie tylko kulami ale i celnym tekstem, a jednak z każdą minutą się rozjeżdża. Żal mi też Stratharina, który obsadzony w roli - powiedzmy sobie uczciwie - mało wymagającej się marnuje. Dobrze było znowu zobaczyć Damona okładającego wszystkich po drodze zarówno prozą, jak publicystyką (ci, którzy oglądali zrozumieją co mam na myśli), ale to za mało, żeby ulepić wciągającą fabułę. Po raz n-ty potwierdza się niestety teoria, że doborowy skład obsady to nic bez przyzwoitego tekstu.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. W 2008 rozpoczną się zdjęcia do serialu "Revolution", który jest próbą przeniesienia historii "Północ - południe" na grunt space opery.
2. Alan Tudyk roznieca nowe nadzieje na "Serenity 2".
3. "Państwo strachu" Michael'a Crichtona i brytyjski Sąd Najwyższy przeciwko "Niewygodnej prawdzie" Ala Gora.
4. Leonardo DiCaprio w remake'u "Niewygodnej prawdy"?
5. Rob Cohen i Maria Bello w "Mumii 3".
6. Matt Damon w "Dziedzictwie Bourne'a" Erica Van Lustbadera?
7. Sprezentujcie dziadkom bilety na film "Pora umierać". Na pewno się ucieszą.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 41. Mój przyjaciel Harvey
Ściągnij Celuloid
Nocny słuchacz
"The Night Listener"
Rok: 2006
Czas: 87 min.
Dubbing: Robin Williams, Toni Collette, Sandra Oh i Rory Culkin.
Reżyseruje: Patrick Stettner.
Piotr Cortés
Ocena: 4/6
"Nocny słuchacz" to kolejny projekt ze stajni Miramaxu, do którego zaprzęgnięty został jej najlepszy koń - Robin Williams. Szefowie studia Weinsteinowie mają tendencje do łączenia debiutujących twórców z profesjonalnym i lubianym aktorem, przyciągającym do kin rzesze fanów, którzy w innych okolicznościach filmu raczej by nie obejrzeli.
Ten niecodzienny pomysł wszystkim wychodzi na plus. Williams grywa ostatnio w ciekawych projektach, a krytycy przychylnym okiem spoglądają na takie pozycje jak "Buntownik z wyboru", "Zdjęcie w godzinę" czy ostatnio "Nocny słuchacz".
Chociaż we wszystkich tych filmach Williams przyćmiewa swoją grą aktorską resztę obsady, to jednak w przypadku "Nocnego słuchacza" trudno uwierzyć, że jest gejem. Może dlatego, że jego doświadczenie w graniu homoseksualistów ogranicza się do komedii "Klatka dla ptaków"?
Bohater "Nocnego słuchacza" kierowany jest przez bodźce seksualne. Jego prywatne śledztwo rozpoczyna się w wyniku sugestii byłego kochanka, a samym obiektem poszukiwań jest młody chłopak, którego Williams darzy uczuciami, bynajmniej nie ojcowskimi.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 4/6
Robin Williams po raz kolejny udowodnił, że jego talent aktorski nie ogranicza się do dowcipów z udziałem bąków i innych odgłosów. Chociaż jego występ "Live on Broadway" zawiera jedyne tego typu gagi, jakie w życiu widziałem. Obejrzeć obowiązkowo!
Zgodnie z przetartym już szlakiem, Williams uczestniczy w kolejnym thrillerze sensacyjno-psychologicznym, który nie zapisze się złotymi zgłoskami w jego resume. Ciekawie skonstruowana, aczkolwiek prosta historia krąży wokół tajemniczego chłopca. Interesujący jest tutaj podtekst gejowsko-dewiacyjny w postaci niejasnych relacji nastoletniego Pete'a z podstarzałym Mr. Noonem.
Cóż z tego, skoro oglądanie takich talentów aktorskich jak Colette czy Williams w thrillerze "na niedzielne popołudnie" przypomina raczej występ Ala Pacino w "Barwach szczęścia"? Obejrzałoby na pewno dużo więcej widzów, ale czy przez to "Barwy?" stałyby się lepszym serialem? Wątpię. Czekam na kolejny strzał w dziesiątkę Williamsa. To co robi jest na razie długą rozgrzewką, ponieważ stać go na dużo więcej.
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Will Smith w roli wpływowego magnata "Empire" Michaela Manna.
2. Mickey Rourke zastąpi Nicolasa Cage na planie "Wrestlera" Darrena Aronofsky'ego.
3. "Stany Zjednoczone Tary" to nowy serial Stevena Spielberga, który pomysł zaczerpnął z filmu "Tożsamość".
4. Michael Bay przygotowuje remake "Ptaków" z Naomi Watts.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 40. Świat według Simpsonów
Ściągnij Celuloid
Simpsonowie: Wersja kinowa
"The Simpsons Movie"
Jak się załatwia nowe dywany? Gdzie najlepiej przezimować na Alasce? I kim tak naprawdę jest Spider-Pig? Na te i inne pytania odpowiedź znajdziecie w kinowej wersji "Simpsonów", która jest kolejnym materiałem omawianym przez recenzentów Celuloidu w studiu Badi Badi.
Poza tym w odcinku dowiemy się... Co to jest czkawka ekologiczna? Na jakim szczeblu toczą się rozmowy Sigourney Weaver z obcymi u Camerona? I kiedy wkroczą do kin "Milionerzy" bez Urbańskiego?
Rok: 2007
Czas: 87 min.
Dubbing: Miłogost Reczek, Barbara Zielińska, Joanna Wizmur, Dominika Kluźniak, Adam Ferency i Emilia Krakowska.
Reżyseruje: David Silverman.
Piotr Cortés
Ocena: 4/6
Film był rzeźbiony kilkanaście lat, tyle ile Kiersznowski rzeźbił dla Sanktuarium Matki Boskiej Kodeńskiej. A nieprzypadkowo wspominam tu kościół, ponieważ twórcy zrobili z tego miejsca swoistą klamrę, gdzie cała intryga się zaczyna i gdzie wszystko się na końcu? Ale nie pozbawiajmy widzów przyjemności z oglądania.
Film został otoczony przez producentów otoczką histerii? Ponad 180 wersji scenariusza, teksty w studiu dźwiękowym były palone tuż po nagraniu, kopie filmu trafiły do kin pod fałszywą nazwą "Yellow Harvest". Słowem, otoczka na miarę premiery wydawniczej finałowego "Harry'ego Pottera" J.K. Rowling. Ale zamiast hord maniakalnych widzów, którzy zabiliby za skrawek scenariusza czy parę klatek filmu, na premierze pojawili się spokojni rodzice z dziećmi - dwa pokolenia, które wychowywały się na "Simpsonach" od 1989 roku.
Atmosfera napięcia napędzana przez samych twórców była jednak większa od samego filmu, który jest niczym więcej jak jednym, długim odcinkiem serialu. Czas spędzony w kinie jest świetną rozrywką, ale człowiek wychodzi zawiedziony, czując, że nie dostał nic ponad to, co serwowano mu w telewizorze.
W moim prywatnym odczuciu o wiele większe wrażenie, aniżeli wersja kinowa, zrobiły na mnie ostatnie minuty "Treehouse of Horror VI" - 6 odcinek 7 sezonu " Simpsonów". Na końcu epizodu Homer Simpson wkracza najpierw do trzeciego wymiaru, a później do naszego świata. To było dla mnie totalnym zaskoczeniem, a film pełnometrażowy nie zaskoczył mnie absolutnie niczym.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 5/6
Trudno nie gratulować Mattowi Groeringowi ? mało któremu twórcy i producentowi serii telewizyjnej udaje się zatrzymać jej świeżość i dowcip po prawie 20-tu latach ciągłych emisji. "Simpsonów" to nie tylko, wyprzedzający odrobinę swoją epokę, fenomen popularyzowania animacji, nie tylko świetnie pisane przez dwie dekady scenariusze i doskonałe poczucie humoru (którego właściwie nigdy nie brakowało), to także po prostu wrośnięty w amerykańską kulturę symbol tak typowego dla USA poczucia humoru. Po wieloletnich bojach, wreszcie udała się szykowana z dawien dawna wersja kinowa która, pomimo iż nie zaskakuje niczym epokowym i niezwykłym, dostarcza sporej dawki humoru na naprawdę przyzwoitym poziomie. Wypieszczony scenariusz z małym wtrętem pro-ekologicznym, które odbija się w Ameryce po "Niewygodnej prawdzie", potrafi rozbawić nie tylko fanów serii ? świetna robota, Matt ? prosimy o więcej!
Spis treści odcinka >>>
Newsy i linki:
1. Rod Lurie, autor obrazu "Ukryta prawda ", zrealizuje film "Nic tylko prawda" z Kate Beckinsale i Mattem Dillonem.
2. Giovanni Ribisi, Sigourney Weaver oraz Michelle Rodriguez w " Avatarze" Jamesa Camerona.
3. Danny Boyle realizuje film "Slumdog Millionaire" na podstawie scenariusza autora "Goło i wesoło".
4. Robert De Niro i Al Pacino w nowym filmie Jon Avneta "Righteous Kill".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 39. Szpiedzy tacy jak my
Ściągnij Celuloid
Ściśle tajne - "Breach"
Rok: 2007
Czas: 110 min.
Grają: Chris Cooper, Ryan Phillippe, Laura Linney i Dennis Haysbert
Reżyseruje: Billy Ray
Piotr Cortés
Ocena: 3/6
Film na tzw. "faktach autentycznych", będący próbą ujęcia tematu szpiegowskiego od ludzkiej strony. Teatralność formy jest interesująca, jednakże tylko w wykonaniu Chrisa Coopera. Reszta aktorów, w tym głównie Dennis Haysbert, odgrywają swoje role jak w klasycznym filmie szpiegowskim, gdzie jest przerost akcji nad treścią.
Film stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zasłużony agent FBI sprzedawał informacje Sowietom. Na tym polu historia szwankuje, gdyż amerykańska kultura aż kipi od propag andy sukcesu. Twórcy starają się więc pogłębiać postać zdrajcy, czyniąc z niego świętszego niż jest w rzeczywistości. Sam film na tym sporo traci, gdyż przepełniony jest przez to scenami informacyjnymi, które nie zawsze popychają akcję naprzód. Zyskuje natomiast i tak rewelacyjny Cooper, którego rola w filmie przygniata samą historię. Podobnie zresztą było w przypadku Toma Hanksa i "Cast Away. Poza światem".
"Ściśle tajne" skazany jest na podobny los, co "Peggy Sue wyszła za mąż" Coppoli. Francis Ford opowiedział historię dziewczyny, która cofa się w czasie do lat swej młodości. Film został dostrzeżony przez krytykę, jednakże przegrał z kretesem z "Powrotem do przyszłości". Tutaj sytuacja jest zbliżona, chociaż projekt jest ambitny to jednak nie może równać się z dziełami Rogera Donaldsona jak "Bez wyjścia" czy "Rekrut".
Najbardziej mrożąca krew w żyłach jest jednak świadomość, że chociaż Zimna Wojna jest już dawno za nami to jednak stare układy nie umarły.
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 4/6
Fabularyzując daną historię, twórca zawsze staje w rozkroku pomiędzy jej autentycznością, a potrzebą konstruowania całości w taki sposób, aby efekt końcowy był jadalny i smaczny dla widza. Argument, że w historii o superkapusiu z FBI, któremu udało się przetrwać zimną wojnę i pozostać nieodkrytym przez dekady na zakończeniu nic nas nie zaskoczy, a prawidłowe zbudowanie napięcia będzie niemożliwe, jest ze wszech miar słuszny. Tym bardziej doceniam wysiłek znakomitego scenarzysty Billy'ego Ray'a , któ ;rego debiut reżyserski stanowi bardzo ciekawą analizę mentalności zdrajcy. Jestem przekonany, że brak odpowiedz na pytanie, jakie sobie i widzom, zadaje Ray, nie dyskwalifikuje - broń Boże samego filmu, a jedynie stymuluje myślenie nad takimi ciekawymi tematami jak czkawka "post-zimnowojenna" w Ameryce czy psychika wiarołomnego grzesznika. W dużej mierze oklaski należą się za dobre obsadzenie Coopera, który ze swoim niespotykanym emploi i zaciętą miną dobrze portretuje dwulicowego Roberta Hanssena. W drugoplanowych rolach "kotletowych" nie błyszczą (bo i nie mają czym) - Dennis Haysbert i Laura Linney, aktorzy do których mam spory sentyment".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 38 - 24 minus Sutherland
Ściągnij Celuloid
Liczba 23 - "The Number 23"
Rok: 2007
Grają: Jim Carrey, Virginia Madsen
Reżyseruje: Joel Schumacher
Piotr Cortés
Ocena: 3/6
W liceum uczyłem się, że Szekspir złamał w swych dramatach zasadę
decorum łącząc elementy komiczne z tragicznymi. W filmie "Wampir w
Brooklynie" mistrz horrorów Craven zetknął się z komediantem Eddiem
Murphym, w "Liczbie 23" Schumacher, spec od sensacyjnych thrillerów,
pokierował na planie najbardziej charakterystycznym aktorem komediowym
naszych czasów - Jimem Carrey'em. Wyszło o niebo lepiej niż mieszance
Craven-Murphy.
Schumacher "Liczbą 23" prowadzi dość przewrotny dialog ze swoimi dwoma
innymi filmami "8 mm" i "Upadek". O ile jednak Michael Douglas szuka
synka, a Nicolas Cage mordercy, o tyle Carrey szuka samego siebie.
Fenomen 23 odkryty przez autora książki "Nagi lunch" staje się kluczem
do autopsychoanalizy. Film w duchu plażowej filozofii Chrisa Cartera i
jego "Millennium".
Piotr Oksza-Łapicki
Ocena: 3/6
Numerologiczna mania i różnorakie kody nękają nas nie pierwszy i nie
ostatni raz na ekranach kin. Schumacher co prawda zawsze dostarcza
przyzwoitej rozrywki, ale tym razem zrobił zupełnie niestraszny
thriller. Kto wie, może jest coś takiego w fizis Carreya, że akurat w
roli szaleńca dotkniętego chorobą psychiczną ciężko mi go kupić, a
reżyser nie pomaga mi uwierzyć w klątwę, bo prowadzi obraz w sposób
całkowicie pozbawiony klimatu, czyli elementu najważniejszego w
thrillerze. Tym, którym uciechę sprawia doszukiwanie się tytułowego
mnożnika w najróżniejszych elementach akcji na ekranie czy odpowiednio
dobranych datach premiery filmu, życzę miłego oglądania. Reszcie radzę
iść na thriller, po którym na plecach poczują ciarki, a nie zapocony
kinowy fotel.
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Steven Spielberg o słynnym "Procesie 7 z Chicago".
2. Mia Farrow skrytykowała Stevena Spielberga za pomoc w organizowaniu Igrzysk Olimpijskich w Chinach.
3. Matthew Perry, Amanda Peet i Steven Weber w serialu "Studio 60 on the Sunset Strip".
4. Borys Szyc i Cezary Pazura w nowym sezonie "Oficerów" Macieja Dejczera.
5. Seth MacFarlane przygotowuje się do kinowej wersji "Głowy rodziny".
6. Koncern Walt Disney Co. wprowadza zakaz pokazywania palaczy w swoich filmach.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 37 - Hiobowy Supertata
Ściągnij Celuloid
"Reign Over Me"
Rok: 2007
Czas: 117 min.
Grają: Adam Sandler, Don Cheadle, Donald Sutherland, Jada Pinkett-Smith, Liv Tyler i Ted Raimi.
Reżyseruje: Mike Binder.
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés.
Cortes: Kiedy samoloty spadły na WTC, a na TVN24 wołami pisało "Atak na Amerykę" to wiedziałem, że już niedługo temat zejdzie z telewizora na ekran filmowy. Długo jednak musiałem czekać na film, który o 11 września opowie w sposób na jaki ów temat zasługuje. Ani nudny "World Trade Center" Oliviera Stone'a, ani paradokumentalny "Lot 93" nie opowiedział mi nic, czego już bym nie wiedział z serwisu TVN. "Reign Over Me" opowiada o uczuciach człowieka, który stracił w tej tragedii całą swoją rodzinę, a Mike Binder snują tę opowieść w sposób przykuwający uwagę.
Adam Sandler, chociaż był którymś z kolei aktorem, któremu zaproponowano rolę Charliego Finemana, świetnie się odnalazł w nowym dramacie Bindera. Stał się kolejnym przykładem aktora z dorobkiem komediowym, który z powodzeniem przewodzi rej na tle kolegów po fachu. Scenariusz filmu nie dawał innym zbyt dużego pola do popisu, stąd też dość blado wypadł Don Cheadle, którego bardzo doceniłem po "Hotelu Ruanda". Żeńskie role są tu już zupełnie marginalne i chcąc obejrzeć Liv Tyler czy Jade Pinkett lepiej sięgnąć po " Armageddon" lub "Matrixa".
Ocena: 4/6
Recenzuje: Oksza.
Oksza: "Reign Over Me", elegancki dramat społeczny, nie brudzący sobie rąk ciężką tematyką czy duszną narracją, ogląda się zupełnie nieźle. Sandler, portretując ojca zabitej we wrześniowej tragedii rodziny, po raz kolejny - po przeciętnych "Dwóch gniewnych ludziach" i bardzo przyzwoitych "Trudnych Słówkach" - zmierzył się z trudniejszym materiałem niż granie półgłówków czy samego siebie. Jak się okazuje, podobnie jak Travolta w "Fenomenie", Sandler dźwiga z powodzeniem cały film na swoich barkach. Reszta obsady nie przedźwignęła się przy swoich rolach. Liv Tyler i Jada Pinkett-Smith występują jedynie w krótkich migawkach, a rola partnerującego mu Dona Cheadle (jak zwykle ogrywającego swoją flagową zatroskaną minę), mimo iż pierwszoplanowa, ma jedynie prezentować i uwypuklać postać Sandlera. Film zaznaczył ważny moment w historii amerykańskiej kinematografii, gdzie wydarzenia 9/11 nie stanowią już osi historii, a jedynie służą za tło historyczne i punkt odniesienia.
Newsy i linki:
1. Ridley i Tony Scott wyprodukują miniserial "Andromeda znaczy śmierć"
Michaela Crichtona. Reżyserią zajmie się Mikael Salomon, autor "Kompanii
braci" i "Rzymu".
2. Ray Stevenson, odtwórca roli Titusa Pullo w serialu "Rzym", wcieli się w
nowego "Punishera".
3. W najnowszym obrazie Petera Jacksona "Nostalgia anioła" Stanley Tucci
zgwałci i zamorduje 14-letnią Saoirse Ronan, gwiazdkę filmu "Nigdy nie będę
twoja".
4. Po medycznym "Sicko" przyszedł czas na gejów, homofobów i konserwatywnych
katolików w "Untitled Michael Moore Project".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 36 - Kropka nad Willem
Ściągnij Celuloid
"Przypadek Harolda Cricka" ("Stranger Than Fiction")
Rok: 2006
Czas: 113 min.
Grają: Will Ferrell, Emma Thompson, Queen Latifah, Dustin Hoffman i Maggie Gyllenhaal.
Reżyseruje: Marc Forster.
Ocena: 3/6
Recenzuje: Cortés.
Cortes Najnowszy film Marca Forstera wypada blado w porównaniu z wcześniejszym "Marzycielem" czy "Czekając na wyrok". Scenariusz, choć interesujący, nie ucieka od podobieństw konstrukcyjnych do "Zakochanego bez pamięci" czy "Być jak John Malkovich" Charliego Kauffmana.
Niekwestionowanym atutem jest kreacja Emmy Thompson, której raczej przyklaskują niż partnerują Dustin Hoffman i Maggie Gyllenhaal. Z kolei dla odtwórcy tytułowej roli - Willa Ferrella "Przypadek Harolda..." miał być tym samym, co "Truman Show" dla Jima Carrey?a. Jednak Ferrell, pomimo dwóch nominacji do Złotego Globu, ma za słaby warsztat, żeby objawić się światu jako aktor dramatyczny. W "Przypadku Harolda..." czy w "Melindzie i Melindzie" jest niczym innym jak przytłumionym komediantem. O niebo większe wrażenie robił Carrey w"Majestic" czy w "Człowieku z księżyca".
Ocena: 3/6
Recenzuje: Cortés.
Oksza Eksperyment, który miał przeistoczyć zdolnego skądinąd Willa Ferella z doskonałego komika w wysokiej klasy aktora spalił nieco na panewce. Nie dlatego, że Ferell jest kiepskim warsztatowo aktorem, ale przede wszystkim dlatego, że ustawiając go koło Hoffmana czy Emmy Thompson, blednie w blasku gwiazd. Miłośnikom tekstów Kaufmanna czy też mniej lub bardziej surrealistycznych filmów tworzonych pod znakiem "zabawy z widzem" (dobry przykład - ostatnie dzieło Michela Gondry) film powinien się spodobać. Do tego wybitna Emma Thompson, która nie raz pokazała klasę wybijając się z obsady (kto pamięta jej rolę zdradzanej żony w "Love Actually"?), wyluzowany Hoffman, którego zawsze z przyjemnością się ogląda, i hipisowsko ciepła Maggie Gyllenhaal. Niezły kawałek kina, ale niedosyt po jego obejrzeniu można pewnie łatwo porównać do tego, który będą mieli czytelnicy książki, którą napisała pisarka, grana przez Thompson - a może to celowy wybieg? ;)
Spis treści odcinka:
Newsy i linki:
1. TVN przygotowuje nowe propozycje kinowe. Ekranizacje serialu "Magdy M." oraz programu "Taniec z Gwiazdami".
2. Gdy nie uda ci się poderwać fajnej laski z pomocą "Hitcha", nie martw się możesz skorzystać z usług "Bachelora No. 2".
3. Weinsteinowie i Sydney Pollack ekranizują komiks "The Silver Linings Playbook", którego premiera zapowiedziana jest na 2009 rok.
4. Brain Helgeland poprawia scenariusz do filmu "Robin Hood" Ridleya Scotta. Historia skupiać się będzie, podobnie jak w filmie porno "Robin Hood: Thief of Wives" Joe D?Amato, na trójkącie miłosnym - Lady Marion, Robina i Szeryfa z Nottingham.
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 35 - Dzieci Przedmieścia
Ściągnij Celuloid
"Małe dzieci" ("Little Children")
Rok: 2006
Czas: 130 min.
Grają: Kate Winslet, Patrick Wilson i Jennifer Connely.
Reżyseruje: Todd Field.
Ocena: 5/6
Recenzuje: Cortés.
Z wielką przyjemnością i żywym zainteresowaniem obejrzałem ekranizację powieści "Małe dzieci". Tym bardziej, że w rewelacyjny sposób wkomponowano narratora w tło. Zwykle narracja spoza kadru jest irytująca i przyjęło się sądzić, iż świadczy ona o porażce scenarzystów. W tym przypadku brzmi bardzo naturalnie, podobnie jak to było z segmentem "Bastille" z filmu "Zakochany Paryż".
Ze względu na osobę Patricka Wilsona, wciąż analizowałem ten film przez pryzmat mini serii "Anioły w Ameryce". Formuła była zupełnie inna, ale wielowątkowość historii i pokaźne nawarstwienie problemów o charakterze seksualnym wydały mi się dziwnie znajome. Generalnie Patrick Wilson, pomimo dość skromnego dorobku aktorskiego, wybierał najczęściej mocno pokręcone historie. W aż czterech filmach z jego udziałem przewijał się wątek pedofilski, w tym jeden "Pułapka", gdzie sam zagrał jego-się-powinno-wykastrować.
W przypadku tego filmu odtwórca roli pedofila dostał deszcz nagród, w tym również nominację do Oscara. Jednakże odniosłem wrażenie, iż ów wątek od początku miał za zadanie wprowadzać napięcie i niepokój. Chociaż czujemy dla tej postaci żal i współczucie to jednak brakuje tu tego irracjonalnego poczucia sympatii, jaką w przedziwny sposób wzbudzał Kevin Bacon, grając w "Zły dotyk" podobnie chorą postać.
Całą sympatię zgarniają tu Patrick Willson i Kate Winslet, którzy zagrali z o wiele większą empatią. I chociaż ich losy śledzimy na przestrzeni ponad dwóch godzin to jednak film pozostawia niedosyt. A sama historia nie zazębia się w aż tak klarowny sposób jak to było w przypadku "Magnolii".
Ocena: 4/6
Recenzuje: Oksza.
Doskonały "przedmiejski" dramat, któryś już z rzędu obraz wykorzystujący przedmieścia amerykańskie nie tylko za tło, ale za żywego nieomal bohatera, który nadaje rytm opowieści. Podobnie jak w "American Beauty" czy "Arlington Road" nudna, odarta z przygody i fantazji amerykańska "suburbia" to katalizator ludzkich dramatów, nieszczęść czy uniesień. Nie da się jednak nie zauważyć, że dobre skądinąd, przeplecione historie szykanowanego pedofila i gorącego romansu młodych "dzieciatych" małżonków padają na glebę mocno już wyeksploatowaną (spora w tym zasługa na pewno "Gotowych na Wszystko"). Film ogląda się znakomicie, pointy obu historii są jednak odrobinę pozbawione wyrazu, tak jakby napięcie, które było misternie zbudowane przez pierwszą godzinę, zniknęło gdzieś w pogoni za happy endem. Nie zmienia to jednak faktu, że "Małe Dzieci" to kawałek doskonale wyreżyserowanego kina, które zachowuje tempo (dość powiedzieć że rzadko dwie godziny dramatu psychologicznego ogląda się tak lekko i bez wysiłku), ze znakomitymi rolami pierwszoplanowymi. Warto obejrzeć, bo myślę, że to jeden z ostatnich etapów zafascynowania amerykańskich filmowców gatunkiem "suburban drama" (ciekawostka - polecam wpisanie w Google tej frazy i przejrzenie, w ilu wynikach znajdziemy tytuł tego filmu.
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Producenci "Władcy Pierścieni" idą za ciosem. W 2009 premiera "Hobbita" w reżyserii Petera Weira.
2. Była nowa trylogia "Gwiezdnych Wojen", będzie nowa trylogia "Terminatora".
3. Startuje nowa telewizja internetowa "Joost" - najnowsze dziecko twórców Skype.
4. Oksza poleca dobrze zapowiadającą się serię "The Tudors".
Muzyka:
1. .22 - "Pass It On".
2. Fumitaka Anzai - "Sad Sequence".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 34 - Rzeźnia numer 300
Ściągnij Celuloid
"300"
Rok: 2006
Czas: 117 min.
Grają: Gerard Butler, Michael Fassbender, David Wenham i Vincent Regan.
Reżyseruje: Zack Snyder
Ocena: 6/6
Recenzuje: Cortés.
Magia Franka Millera zatacza coraz szersze kręgi, Hollywood po raz kolejny wykreowało kultowy blockbuster, który kontynuuje wędrówkę znicza jaką rozpoczęło "Sin City". A wszystko to podgrzewa gorąca fala protestów ze strony części irańskiego rządu, tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych oraz tysięcy szarych Irańczyków, którzy obejrzeli film pomimo nie wypuszczenia go do ich krajowej dystrybucji. Potęga kina jest tak ogromna, jak wiara ludzi, że 10 muza jest w stanie obalić prawdę historyczną.
Niezwykła dbałość realizatorów o każdy drobny szczegół choreografii, scenografii i animacji komputerowej w niczym nie ustępuje kolosalnemu "Władcy Pierścieni" czy pedantycznemu "Źródłu". Rzeź ogląda się z rozdziawionymi ustami, tak typowymi dla krwawej twórczości Millera. Kto lubi "South Park" i "Happy Tree Friends" niech biegnie po bilety, a komu się owe klimaty nie podobają to zapraszam do podpisywania się pod internetową petycją Irańczyków.
Ocena: 4/6
Recenzuje: Oksza.
Wielbicieli meandrów historii i poszukiwaczy sprawiedliwości dziejowej na ten film oczywiście nie zapraszam. "300?, wchodzący ślizgiem na ostatniej fali popularności wysokobudżetowych epopei historycznych, na pewno nie jest ciągle wyczekiwanym następcą "Gladiatora", jeżeli jednak znieczulimy się na dosyć płaskie dialogi (częściej raczej dwustronne monologi), powtarzane kilkaset razy w różnych odmianach słowo 'Sparta', czy poprzylepiane na siłę odniesienia historyczne i kulturowe, czeka nas znakomita zabawa.
Takie filmy są kolejnymi przykładami tego, jaką ewolucję przeszły efekty specjalnie od czasów sławetnego "Parku Jurajskiego". Dziś nie są one już nowalijką, za pomocą której możemy przylepić gębę Seana Connery do smoka, detonować Nowy Jork czy pokazać katastrofę gigantycznego liniowca. Sztuką jest dziś sprawienie, by stały się jednością z obrazem i nie wyróżniały się wcale. Filmowcy przestali się nimi bawić, F/X spowszedniały. Oglądanie historii bitwy pod Termopilami to wizualna uczta, szkoda tylko że twórcy przełożyli komiks Millera na ekran tak bezpośrednio, nie starając się nadać historii więcej głębi i wyrazu - na pewno na to zasługuje.
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Vincenzo Natali przymierza się do realizacji "Splice" o parze naukowców, którzy, tropem tytułowego bohatera "Wyspy doktora Moreau", zaczynają krzyżować zwierzęta z ludzkim genotypem.
2. Telewizja FOX rezygnuje z serialu "Drive" z Nathanem Fillionem.
3. Ron Howard wyreżyseruje remake "Projektu Forbina" o walce ludzi z dwoma superkomputerami.
Muzyka:
1. Steadman - "The Bitter End".
2. Jesta - "Scully Said".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 33 - Prawnicy z miasta dziwaków
Ściągnij Celuloid
"Prawniczy Boston" ("Boston Legal")
Rok: 2004-nadal
Grają: James Spader, William Shatner, Candice Bergen, Michael J. Fox i Monica Potter.
Reżyseruje: David E. Kelly
Ocena: 5/6
Recenzuje: Cortés.
Rzadko się zdarza, żeby spin-off cieszył się większą popularnością od swojego rodzica. Zwykle są to marne podróbki i odgrzewane kotlety. "Boston Legal" to miły wyjątek potwierdzający regułę. To produkt tkwiący swymi korzeniami w ostatnim, ósmym sezonie prawniczego serialu "The Practice", gdzie narodziły się nietuzinkowe i barwne postacie Danny?ego Crane?a i Alana Shore?a - główne filary "Boston Legal".
Serię stworzył weteran David E. Kelly, który dla sali sądowej jest tym, czym Gene Roddenberry dla statku kosmicznego. Kelly odniósł już wcześniej ogromny sukces tworząc "Ally McBeal", ale "Boston..." bazuje na zupełnie innym poczuciu humoru i porusza kwestie, które dla świata są bardzo aktualne. Jednakże bohaterowie obu seriali używają języka, który niektórym widzom wydawać się może sztuczny, gdyż konstrukcja dialogów ukierunkowana jest na inteligentne riposty i zabawne puenty. To odrywa w pewien sposób świat szklanego ekranu od naszej rzeczywistości. Ale właśnie to jest jednym z głównych atutów "Boston Legal".
Sprawnie zrealizowany, świetnie skonstruowany i fenomenalnie zagrany. Dzięki tej serii Candice Bergen i William Shatner przeszli lepszy lifting aktorski niż Richard Dreyfuss w "Posejdonie", a James Spader, przerzucając się z rzemiosła filmowego na serialowe, wypadł o niebo lepiej niż Kiefer Sutherland w "24 godziny". Czego dowodem są dwie nagrody Emmy rok po roku dla Spadera za tą samą rolę, najpierw zagraną w "The Practice", a później w "Bostonie...".
Ocena: 5/6
Recenzuje: Oksza.
Przyznam szczerze i bez bólu, że jako niedzielny oglądacz "Ally McBeal" jestem może odrobinę mało obiektywny, oceniając produkty spod pióra Davida E. Kelly. W przeciwieństwie bowiem do sporej części polskiej widowni (szczególnie męskiej), z przyjemnością zasiadałem wieczorami, by oglądać rozterki anorektycznej prawniczki. Jakkolwiek dobrze nie byłaby grana "Ally McBeal", kunszt aktorski Calisty Flockhart i jej kolegów z planu gaśnie przy fantastycznych kreacjach Shatnera i Spadera w "Boston...". Po trzech sezonach niesamowicie widoczna staje się symbioza pisarzy i aktorów, którym razem udaje się stworzyć takie postaci jak Alan Shore który, pomimo charakteru ukutego na bazie złych stereotypów (Ambulance chaser) daje świadectwo walki o sprawiedliwość na swój, specyficznie rozumiany sposób. Element absurdu w "BL" stał się bardziej subtelny, a dowcip wyostrzony, bardziej zadziorny, "pazurzasty", mniej polegający na wybuchających cyckach czy najróżniejszych chorobach psychicznych sfrustrowanych prawników. Co więcej - gdy już oswoimy się z postaciami, "BL" daje więcej zabawy niż przeciętny sitcom. Pisarze stają też na głowach, by wątki nie nudziły, a naprawdę często zaskakujące zwroty akcji pokazywały nietuzinkowość zarówno losów bohaterów jak i problemów społecznych, jakie dany odcinek bierze na tapetę. Jeden z najlepszych seriali, jakie oglądałem.
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Reżyser "Lilo & Stich" realizuje scenariusz Johna Cleese?a "Crood Awakenings" o różnicach kulturowych jaskiniowców.
2. Najsłynniejszy pomocnik schwarzcharakterów we własnym filmie rysunkowym "Igor". Swoich głosów użyczą, m.in. John Cusack, Steve Buscemi, John Cleese i Jay Leno.
3. Jeszcze w tym roku świat ujrzy kontynuacje świetnego filmu przygodowego "Lake Placid". Film za mniejsze pieniądze i z drugoligowymi aktorami przeznaczony jest na rynek telewizyjny. Czekamy na płyty i kasety.
4. Nicolas Cage ponownie w roli współczesnego Indiany Jonesa w kontynuacji "Skarbu Narodów" Jona Turtletauba. Z niewielką pomocą swej matki (Helen Mirren) stanie do wyścigu ze schwarzcharakterem (Ed Harris) po zaginione kartki z dziennika Abrahama Lincolna.
Muzyka:
1. NOFF - "Anioły".
2. Buddahead - "Broken".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 32 - Złoto dla wytrwałych
Ściągnij Celuloid
"Sztandar chwały" ("Flags of Our Fathers")
Rok: 2006
Czas: 132 min.
Grają: Ryan Philippe, Barry Pepper, Paul Walker i Robert Patrick.
Reżyseruje: Clint Eastwood.
"Listy z Iwo Jimy" ("Letters from Iwo Jima")
Rok: 2006
Czas: 142 min.
Grają: Ken Watanabe.
Reżyseruje: Clint Eastwood.
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés.
Przystępowałem do oglądania dwóch najnowszych filmów Eastwooda z nastawieniem, iż czeka mnie seans połączony z zabawą w odkrywanie powiązań pomiędzy obiema częściami. Okazało się jednak, że nie taki cel przyświecał twórcom tych obrazów. Jedyną postacią scalającą był Chuck Lindberg, który w obu filmach grilluje Japończyków miotaczem ognia.
Już w samym fakcie wypuszczenia jednocześnie dwóch filmów na ten sam temat dało się wyczuć autorską wizję Eastwooda. Szczerze mu współczuję, ponieważ oba filmy zostały praktycznie zignorowane podczas przyznawania Oscarów. Jedyne nagrody warte wymienienia to główna nagroda Japońskiej Akademii Filmowej za "Sztandar..." oraz Złoty Glob za "Listy..." w kategorii - o ironio - najlepszy film nieanglojęzyczny.
Konfrontacja obu obrazów wysuwa "Sztandar..." na bezsprzeczne prowadzenie. Konstrukcję tego filmu śmiało można przyrównać do legendarnego "JFK" Oliviera Stone?a. Walka o Iwo Jimę jest tylko pretekstem do zbadania wraz z bohaterami tajemnic, które kryją się za kulisami wojny. "Listy..." wypadają marnie, gdyż jest to praktycznie sucha relacja z chwalebnej obrony Japończyków. Brak ciekawszego spojrzenia na japońską stronę sprawił, że stał się to film z tezą, którą autorzy scenariusza wałkowali aż do przesady. Łopatologiczne przekonywanie widzów - głównie Amerykanów, że wróg to też człowiek. Nie jakiś tam Żółtek, ale człowiek z krwi i kości, który ma dusze, sumienie i honor, tak jak jego kolega po drugiej stronie frontu.
Ocena: 4/6
Recenzuje: Oksza.
Przy tak niecodziennym projekcie, jak spojrzenie na jedną bitwę z dwóch różnych punktów widzenia, widz pewnie ma prawo oczekiwać pewnej jednolitości, której w dwóch najnowszych dziełach Eastwooda brakuje - może to i lepiej? Oba opatrzone tradycyjną już, nostalgiczną narracją filmy przybliżają "Westerplatte Japończyków" z dwóch perspektyw, ale reżyser paradoksalnie lepiej poradził sobie z pokazaniem historii agresorów niż obrońców, chociaż historie bohaterskiej obrony są wydawałoby się tematem wdzięczniejszym. Historia opowiedziana w "Sztandarze..." jest wyraźnie bliższa Eastwoodowi, który żył w czasach powojennych i najpewniej potrafi lepiej je zrozumieć niż mentalność Banzai , która jest przedstawiona w filmie w przerysowany i ciężki sposób. Oceniamy oba filmy surowo, ale trzeba też pamiętać, że Eastwood podniósł sam sobie ambitnym, ciekawym kinem bardzo wysoko poprzeczkę. Nie zniechęciliśmy się, oby więcej takiego kina, Harry!
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Richard Dreyfuss w mini serii "Tin Man" psychodelicznej wersji "Czarnoksiężnika z Oz".
2. M. Night Shyamalan odgrzewa kolejną wodę po kisielu. Tym razem "Znaki" w nowym wydaniu. Mark Whalberg vs źli, brzydcy obcy w "The Happening".
3. Twórcy "Transformers" nawróceni. Apokalipsa według św. Michaela Baya w "2014: The War for Souls". Kolejny film po "Apocalypto" i "Źródle" zakorzeniony w mitologii Majów.
4. Danny Boyle wyreżyseruje film "Ponte Tower" na podstawie niemieckiej książki Normana Ohlera. Opowieść toczy się wokół tytułowej wieży, najwyższym wieżowcu w Afryce. Początkowo symbol apartheidu, z czasem został opanowany przez tamtejsze gangi.
Muzyka:
1. Lacuna Coil - "Heaven?s a Lie".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 31 - Drużyna B w opałach
Ściągnij Celuloid
Unknown
Rok: 2006
Czas: 98 min.
Grają: James Caviezel, Greg Kinnear, Joe Pantoliano, Barry Pepper i Peter Stormare.
Reżyseruje: Simon Brand.
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés.
Raz na jakiś czas oglądam film, który bawi się ze mną w ciuciubabkę. Nie mam na myśli przygód Herkulesa Poirot, ale obrazy z gatunku "Podejrzanych", czy "Tożsamości". "Unknown", choć nie jest filmem ani ambitnym, ani wybitnym, zwrócił moją uwagę niecodzienną historią i interesującą obsadą. Znawcy kina doszukać się mogą wpływu "Cube?a", "Piły", czy "Wściekłych psów", ale właśnie takie filmy nie zdarzają się często. Mam na myśli oryginalne filmy, a nie kontynuacje czy tanie podróbki. "Unknown" nie jest odkrywczy, ale potrafi skupić na sobie uwagę widza i wciągnąć go w zabawę who is who.
Ocena: 3/6
Recenzuje: Oksza.
Cortés jak zwykle podebrał mi wszystkie najlepsze referencje do filmów ;) Trzeba przyznać, że narobiłem sobie smaczku czytając obsadę pełną ciekawych męskich nazwisk, a po entuzjastycznym telefonie Cortésa byłem wręcz przekonany, że jest to intryga kryminalna uszyta co najmniej według kroju Davida Mameta. Tymczasem okazuje się, że na patelni dobrego, chwytliwego pomysłu odgrzewa się stary kotlet, w postaci zantagonizowanych bohaterów o rysach psychologicznych płaskich jak modelka z Milanu, odszczekujących sobie nawzajem mniej lub bardziej udanymi kwestiami. Pod koniec - coraz bardziej przewidywalne i coraz mniej wiarygodne zwroty akcji. Szkoda, filmu nie ratuje nawet moja przesadna sympatia do Petera Stormare.
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Przed "Easy Riderem" Jack Nicholson, Peter Fonda i Dennis Hopper spotkali się na planie filmu "Podróż" i o tym opowie nam Joe Dante w swoim najnowszym obrazie "The Man With Kaleidoscope Eyes".
2. Kolejnym filmem o filmie będzie "What Just Happened" Barry?ego Levinsona o Artcie Linsonie, producencie "Gorączki", "Podziemnego kręgu" oraz "Czarnej Dahli".
3. Frank Miller idzie za ciosem. Po "Sin City" i "300" nadszedł czas na "Ronina". Historia przypomina treść kreskówki "Samuraja Jacka". Japończyk zostaje przeniesiony z XIII wieku do współczesnego Nowego Jorku, gdzie musi stoczyć bój z pradawnym demonem.
4. Szwedzi wydają miliony dolarów na produkcję rodzimej sagi fantasy pt. "Arn" ze Stellanem Skarsgardem.
Muzyka:
1. Jessy Moss - "Bitten Off".
2. Glasshouse - "One Night In Your Skin".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 30 - Poszukiwacze Zaginionego Drzewa
Ściągnij Celuloid
"Źródło" ("The Fountain")
Rok: 2006
Czas: 96 min.
Grają: Hugh Jackman, Rachel Weisz, Ellen Burstyn.
Reżyseruje: Darren Aronofsky
Ocena: 5/6
Recenzuje: Cortés.
Wizualna strona najnowszego filmu Aronofsky?ego jest doprowadzona do perfekcji. Sam reżyser chwali się odepchnięciem grafiki komputerowej na rzecz mikrofotografii chemicznych. Wielowątkowa opowieść splata się, zazębia, tudzież na siebie zachodzi rozmywając przesłanie. Forma przygniotła treść.
Nie można jednak spisać tego filmu na straty. Wspaniałe widowisko przepełnione jest mnóstwem filozoficznych rozważań, a reżyser prowadzi z widzem inteligentną zabawę w zgadywankę, skąd zaczerpnięto inspirację do kolejnych warstw filmu. Główną osią jest Drzewo Życia, które - idąc tropem twórców - przewija się przez wszystkie religie świata. Złośliwi mogliby powiedzieć, że to przedłużenie plażowej filozofii dla ubogich lansowanej przez Chrisa Cartera ("Z archiwum X") czy pisarza Paulo Coelho. Ale dla mnie jest to po prostu odpowiedź na mroczne "Requiem dla snu".
Ocena: 5/6
Recenzuje: Oksza.
Nie mogę oprzeć się pokusie pokazania Aronofsky?ego wszystkim tym reżyserom, którzy wciąż wytłaczają filmy z tej samej, sprawdzonej matrycy. Jego najnowsze dzieło to zderzenie z zupełnie innym sposobem narracji i koncepcją na opowiadanie. Co prawda pomysł zmierzenia się człowieka ze śmiertelnością poprzez, bliską mi duchowo, koncepcję nieskończoności wydawać się może płaski, przez plecionkę wszystkich znanych mi praktycznie religii, to jednak jej formie trudno odmówić pochwał. Warto wspomnieć, że aktorski multiinstrumentalista Hugh Jackman i ciepła, naturalna Rachel Weisz uzupełniają się doskonale, bo ich doskonała praca ginie gdzieś w odmętach niezwykle plastycznej strony wizualnej filmu. Znakomity kąsek, nie do przegapienia nie tylko dla fanów Aronofsky?ego.
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. Powstaje kontynuacja "Tajemnic Los Angeles" i "Czarnej Dali". Kolejną odsłonę kwartetu Jamesa Ellroya pt. "White Jazz" wyreżyseruje Joe Carnahan.
2. George Clooney w nowym filmie Stevena Soderbergha "Dobry Niemiec".
3. Złote Globy 2007 rozdane.
4. W najnowszym "Ultimatum Bourne?a" tytułowy bohater zmierzy się ze swoim największym wrogiem Carlosem, którego postać została wymazana w 2 pierwszych ekranizacjach książek Roberta Ludluma.
5. Liv Ullmann rezygnuje z ekranizacji "Nory" Ibsena.
6. Brian De Palma zaszczepia historię "Ofiar wojny" na iracki grunt w obrazie "Redacted".
7. Dużymi krokami zbliżamy się do marcowej premiery filmu "300".
Muzyka:
1. Wendisue - "The Sickness".
2. Eva - "Merry Me".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
Podcast nr 29 - Mała Syrenka w basenie
Ściągnij Celuloid
"Kobieta w błękitnej wodzie" ("Lady in the Water")
Rok: 2006
Czas: 110 min.
Grają: Paul Giamatti, Jeffrey Wright, Bryce Dallas Howard.
Reżyseruje: M. Night Shyamalan
Ocena: 3/6
Recenzuje: Cortés.
Premierze "Kobiety w błękitnej wodzie" towarzyszyło wydanie ksiązki "The Man Who Heard Voices: Or, How M. Night Shyamalan Risked His Career on a Fairy Tale". Książka opowiada o przejściu reżysera ze studia Disneya do Warner Bros. Powód? Szefowie Disneya nie chcieli zainwestować w "Kobietę...". Chociaż Shyamalan dowodzi w swej książce, że się mylili to jednak trudno zaprzeczyć, że ów film jest przeciętny, jak na możliwości tego reżysera.
Przez całą swoją karierę Shyamalan obcował z czymś zagadkowym, nie odkrytym i czającym się gdzieś poza kadrem. W tym przypadku osiąga apogeum, całkowicie odcinając się od rzeczywistości. "Kobieta w błękitnej wodzie" jest baśnią w czystej formie. Nawet współczesna otoczka nie przeszkadza w dostrzeżeniu cukierkowej esencji, jaka wydobywa się z tego filmu.
Powstało w ten sposób dzieło, które - pomimo wielu mroczniejszych akcentów - zbliżone jest do "Niekończącej się opowieści". Rodzi to pewien problem, gdyż grono odbiorców mocno się przez to zawęża. Na seans familijny się to nie nadaje, z kolei dla starszych widzów jest to zbyt bajkowe. Właśnie przez to, iż grupa docelowa jest tak wąska, Disney nie zdecydował się wyprodukować tego filmu.
Ocena: 4/6
Recenzuje: Oksza.
Wszystko czasem się przejada. Widzowie zdążyli się już oswoić z konwencją, w której M. Night Shyamalan prowadzi swoje opowieści, ale czy nie zdążyli się nią już przypadkiem znudzić?
Po pierwszym zachwycie, jaki towarzyszy każdej z jego spokojne i konsekwentnie prowadzonych fabuł, zawsze powinna następować refleksja, której akurat w jego najnowszym dziele moim zdaniem brakuje. Elegancko budowana bajeczka z dreszczykiem o mitycznej rasie nimf, które próbują uświadomić ludzkiej rasie ich wyjątkowość kończy się przewidywalnie i tandetnie. Może po prostu brakuje tego ostatniego połysku, którego nadawały zawsze filmom Shyamalana zaskakujące zakończenia? Ciężko powiedzieć co nie zagrało, szczególnie że film ma swoje znakomite momenty, a pomysł na powierzenie znanemu w Polsce głównie z "Bezdroży" Paulowi Giamatti roli dukającego się ciecia to strzał w dziesiątkę. Czyżby Shyamalan wchodził tym filmem w mały dołek artystyczny? Pozostaje nam poczekać...
Spis treści odcinka >>
Newsy i linki:
1. James Far realizuje pełnometrażową wersje "Xombie" na postawie swoich kreskówe w technice Flash. Film nosić będzie tytuł: "Xombie: Dead on Arrival".
2. Mel Gibson dostał propozycję od polskiego biznesmana Mariusza Białka propozycję wyreżyserowania i zagrania tytułowej roli w filmie "Jan III Sobieski".
3. W marcu przyszłego roku oglądać będziemy film "300" na podstawie komiksu Franka Millera, autora "Sin City".
4. Czytaliście to, graliście w to, teraz to obejrzycie. Powieść "Rainbow Six" Toma Clancy?ego w reżyserii Zack Snyder.
Muzyka:
1. Udora - "Light In The Hole".
2. Adema Minki - "Blind Girl".
Wejdź na stronę oficjalną Celuloidu - www.celuloid.com
|
|
|