|
|
"Kompendium terminologii filmowej". Wszystko co chcecie wiedzieć o filmie 24 marca 2005
Kino jak każda ze sztuk operuje specyficznym nazewnictwem. Posługuje się terminami w większości niezrozumiałymi, bo nie używanymi potocznie i zarezerwowanymi dla stosunkowo nielicznej grupy osób. Dla wszystkich tych, którzy chcą zgłębić tajemnice tego specjalistycznego języka przeznaczone jest "Kompendium terminologii filmowej" Wita Dąbala i Piotra Andrejewa.
"Kompendium terminologii filmowej" jest dla wszystkich tych, którzy chcą wiedzieć o czym mówią ich ulubieni filmowcy w wywiadach, jakimi zwrotami operują w czasie pracy na planie, jakie urządzenia stosują i dlaczego niektóre godziny są magiczne, a inne nie. To także książka dla tych, którzy chcą mieć pod ręką krótką acz treściwą definicję 'kina moralnego niepokoju', nie potrafią przypomnieć sobie kto jest założycielem studia MGM albo nie wiedzą na czym polega 'efekt Kuleszowa'. "Kompendium" to także niezastąpione źródło wiedzy dla wszystkich tych, którzy czynnie uprawiają kino, lub zamierzają to robić. Dowiedzą się z niego jak kadrować, jak 'oszukiwać' i gdzie powinna przebiegać 'oś akcji'.
830 haseł opracowanych przez operatora Wita Dąbala i reżysera Piotra Andrejewa na pewno umożliwi wszystkim miłośnikom X muzy zrozumienie zawiłości warsztatu filmowego, ułatwi im oswojenie się z filmowym żargonem, pomoże w lepszym poznaniu historii przemysłu kinowego, a niektóre trudniejsze hasła na pewno rozjaśnią ilustracje Marii Kanigowskiej.
Krzysztof Zanussi w przedmowie do "Kompendium" pisze, że przy definicjach kilku terminów nie zgadza się z autorami i dalej będzie mówił po swojemu, bo tak nauczył się i przyzwyczaił. Ja jednak zaufam panom Dąbalowi i Andrejewowi we wszystkich przypadkach.
[Monika Marach]
Postów: 8 Dyskusja na forum
| Temat: "Kompendium terminologii
filmowej". Wszystko co chcecie
wiedzieć o filmie » |
|
|

|
Co to jest efekt Kuleszowa??
|
|

|
25.03.2005, 10:07 ~filmoznawca
Pani Monika niestety zaufala terminom obu autorow bezzasadnie; w ksiazce roi sie od bledow rzeczowych (daty, nazwiska, fakty), zlej pisowni (niekosekwentnej, raz po lacinie, raz po polsku), redakcyjnych (hasla sa ulozone od przymiotnikow a czasami od rzeczownikow -mamy wiec tasme magnetofonowa i magnetofonowa tasme - dwie rozne definicje!!), brak jest definicji podstawowych pojec scenograficznych (kalandrowka, fundus, itp)a calosc jest "zartobliwa" ponad miare (np.anegdote o sarence mylnie przypisano Szlachetowi). Jedynie hasla typowo operatorskie, trzymaja sie kupy. Niezle sa ilustracje, to fakt. W sumie - niestety pomylka wydawnicza.
|
|

|
post usunięty za niezgodność z regulaminem
|
|

|
25.03.2005, 10:09 ~studentfilmowki
w erracie do ksiazki sa trzy hasla, ja naliczylem ok 50 usterek w podanych terminach - czy autorzy poddali rzecz jakiejs korekcie?
|
|

|
Kompendium roi się od błędow. Polecanie tego "dzieła" jako "niezastapionego zrodla wiedzy" uważam za nieporozumienie a Pani Marach współczuję bezkrytycznego zaufania wynikającego chyba z kompletnej niewiedzy (?)
|
|

|
Kompendium podaje kilkanaście tysiący informacji, ujętych jak w słowniku w ponad osiemset haseł, zaopatrzonych w ponad dwieście specjalnie wykonanych dla Kompendium rusunków. Ma rzeczywiście dosłownie kilka drobnych usterek m.in.: błędnie podane imiona dwóch osób, zły podpis pod rysunkiem jednej kamery, błąd w dacie Oscara Rybczyńskiego przyznany i wręczony w 1983, tak jak to podaje Kompendium, ale za rok 1982. Jedyny dotychczas zauważony błąd w definicji poprawiony jest w erracie.
Kompendium nie używa terminów obcych (nawet łacińskich), tam gdzie przyjął się w użyciu termin polski. Do każdego terminu podane jest natomiast tłumaczenie angielskie, czasami ze wskazaniem na różnice między terminologią amerykańską i angielską.
Wartość książki została dostrzeżona w jej bardzo dobrych recenzjach m.in. w Gazecie Wyborczej, autorstwa Jacka Szczerby "Książka o tym jak robić filmy":
http://serwisy.gazeta .pl/ksiazki/1,19970,2600919.h tml
Pisze on m.in."Ci, którzy chcą robić kino, albo tylko je oglądać, powinni przeczytać "Kompendium terminologii filmowej". To wyjątkowo pouczająca książka."
Kilku profesorów Łódzkiej Szkoły Filmowej wypowiada się z najwyższym uznaniem o książce, uważając ją za wartościową, napisaną "polskim językiem filmowym".
Rozżalenie autora kilku innych publikacji filmowych, że nie brał udziału w powstaniu Kompendium, nie dyskwalifikuje wartości książki, nawet jeśli on sam nazywa siebie filmoznawcą.
|
|

|
1. Kompendium - zwłaszcza z perspektywy kinomana (choc nie fachowca) - za ktorego sie nieskromnie uwazam - jest pozycją ciekawa. Kupiłem tę książkę "w ciemno" i nie żałuje pieniedzy, ktore na nia wydalem. Utyskiwania, ze pojawiaja sie tam bledy, uwazam troche za szuke dla sztuki - bladzic rzecz ludzka. Natomiast stwierdzenie ze kompendium to pomylka wydawnicza, jest dla mnie bzdurą. Jest to ksiazka przejrzysta i wyjasniajaca wiele ciekawych kwestii zwiazanych ze sztuka filmowa. Mało tego, sposob prezentowania hasel jest komunikatywny i nie musze konsultowac sie z elitarnym gronem studentow filmowki by cos zauwazyc czy nazwac. Ogolnie dla Nas normalnych bywalcow kin i tych troche bardziej zafascynowanych filmem jest to dobre wydawnictwo. I tyle.
|
|

|
Swietna ksiazka, napisana prostym, zrozumialym jezykiem.
|
|
| |
|
Regulamin forum »
Dodaj post
|
 |
Najważniejsze wydarzenia Najważniejsze wydarzenia Wideorelacje Wideorelacje
| WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ | Wyraź swoją opinie, to możliwość dodawania osobistych komentarzy do treści publikowanych na stronach serwisu Stopklatka.pl. Mamy nadzieję, że wasze opinie wzbogacą informacje ze świata filmu, przygotowywane przez nasz zespół redakcyjny. Zapraszamy do... wyrażania swoich opinii. | |