Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub zarejestruj
Stopklatka.pl - Internetowy Serwis Filmowy - Film Kino DVD Wideo Program tv Repertuar kin Konkursy - Dobra Strona Filmu
    
Strona główna » Aktualności » 

Wydarzenia

Masz uwagę lub sugestię dotyczącą serwisu? Napisz »

WYDARZENIE

Subiektywnym okiem o oscarowych nominacjach

6 lutego 2010

Zdążyliśmy już trochę ochłonąć po wtorkowych nominacjach do Oscara. Teraz, chłodnym okiem możemy spokojnie przyjrzeć się nominowanym filmom. Oto kilka jak najbardziej subiektywnych spostrzeżeń i obserwacji dotyczących niedawno ogłoszonych oscarowych nominacji.

10 Najlepszych Filmów - dobra decyzja, czy błąd?

Kilka miesięcy temu, gdy pisaliśmy o kontrowersyjnej decyzji Akademii, by rozszerzyć grono nominowanych w kategorii Najlepszy Film do dziesięciu tytułów wiedzieliśmy, że tak naprawdę posunięcie Akademii będziemy mogli ocenić dopiero po ogłoszeniu oscarowych nominacji.

Zwiększenie liczby nominowanych, zgodnie z przewidywaniami ma swoje zarówno dobre, jak i złe strony. Trzeba przyznać, że niewątpliwie obniżył się prestiż głównej oscarowej kategorii. Z dużym prawdopodobieństwem możemy określić piątkę, która byłaby nominowana, gdyby reguły Akademii pozostały bez zmian. Najprawdopodobniej odzwierciedliłaby ona nominacje dla reżyserów, czyli "Avatar", "Bękarty wojny", "The Hurt Locker", "Precious: Based on the Novel Push by Sapphire" oraz "W chmurach". Moim zdaniem, bardzo dobra piątka. Powiedzmy sobie szczerze, jaki to prestiż dla każdego z tych filmów bycie nominowanym obok "The Blind Side"?

Z drugiej strony jednak, dzięki rozszerzeniu kategorii nominowanym mógł być "Dystrykt 9" - znakomity film science-fiction, który normalnie o nominację pewnie nawet by się nie otarł. W dziesiątce nominowanych znalazło się również miejsce dla drugiego w historii filmu animowanego - "Odlot". Wspiera to argument, że decyzja Akademii otworzy swoje drzwi dla innych, niedocenianych wcześniej zbyt często gatunków.

Na pewno samo sformułowanie "nominowany w kategorii Najlepszy Film" dodaje filmowi sporo prestiżu, ale nie oszukujmy się - bez trudu możemy wskazać, które filmy to te pięć dodatkowych, a które naprawdę się liczą. Nikt chyba nie wierzy w oscarowe szanse "Była sobie dziewczyna", "Dystryktu 9" czy nominowanych tylko w 1 kategorii poza główną "A Serious Man" oraz "The Blind Side".

Osobiście, miałem jednak nadzieję, że Akademia otworzy się bardziej na kino artystyczne i odrobinę bardziej wymagające. Z chęcią w dziesiątce nominowanych zobaczyłbym choćby "Białą wstążkę", bo o nominacjach dla dobrze przyjętych w Stanach "Służącej" Sebastiana Silvy "35 shots of Rhum" Claire Denis, czy "Letnich godzin" Oliviera Assayasa marzyć nie śmiałem.

Obecna formuła dziesięciu nominacji nie okazała się w sumie jednak aż na tyle rewolucyjna. Śmiem wątpić, czy będzie w stanie znacząco wpłynąć również na liczbę widzów oglądających tegoroczną galę. Najwięcej widzów przyciągnie zapewne bowiem "Avatar", który nominację miałby niezależnie od liczby nominowanych w tej kategorii filmów. Rozwiązaniem mogłoby być ujawnienie podczas gali wyników głosowania i prezentowanie filmów w kolejności, od tego, który zdobył najmniej głosów, do tego, który otrzyma tytuł Najlepszego Filmu. Sprawiło by to, że gala stałaby się ciekawsza, a widzowie mieliby rzeczywisty obraz tego, jakie były filmy były rzeczywiście zdaniem Akademii najlepsze.

Sprawa Sandry Bullock i "The Blind Side"

Najwięcej kontrowersji w amerykańskich mediach wzbudziła niewątpliwie nominacja w najważniejszej kategorii dla filmu "The Blind Side". Wielu znawców uważa, że pokazuje to, że wśród członków Akademii popularnością cieszy się nie tylko kreacja Sandry Bullock, ale i sam film. Automatycznie podnosi to jej i tak spore szanse na zdobycie Oscara w kategorii Najlepsza Aktorka. Zacznijmy się powoli więc oswajać z tą myślą - Sandra Bullock zostanie zdobywczynią Oscara.

I zanim spadnie na mnie grom krytyki ze strony fanów pani Bullock chciałbym tylko powiedzieć, że absolutnie nie dyskutuję z jej nominacją. Sandra Bullock nie jest złą aktorką - podejmowała raczej złe decyzje odnośnie filmów, w których grała. Prawdę mówiąc, widziałem też gorsze role nominowane w tej kategorii na przestrzeni lat. Bullock w "The Blind Side" jest naprawdę dobra. To właśnie jej charyzma sprawia, że film ten daje się w ogóle oglądać. Rola jest niezła. Jak najbardziej zgadzam się z nominacją. Oscar jednak byłby sporą przesadą.

Jeśli chodzi natomiast o "The Blind Side" jako film, to nominacja jest zdecydowanie grubo na wyrost. Nie oszukujmy się, "The Blind Side" to obraz bez jakichkolwiek znamion geniuszu, czy wielkości. Schematyczny, przesadnie sentymentalny film, który - owszem - poprawia nam nastrój, ale bardzo szybko ulatuje z pamięci.

Największe tegoroczne niespodzianki

Tegoroczne nominacje nie przyniosły żadnych większych niespodzianek. Jedyne naprawdę spore zaskoczenia to nominacja dla wspomnianego wcześniej "The Blind Side" oraz wyróżnienie w kategorii Najlepsza Aktorka Drugoplanowa dla Maggie Gyllenhaal ("Crazy Heart"). Nominacja ta była o tyle niespodziewana, że aktorka nie otrzymała wcześniej ani jednej nominacji do którejkolwiek z liczących się nagród. Co więcej, na początku sezonu kreacja Gyllenhaal promowana była jako rola pierwszoplanowa. Gdy producenci zauważyli, że konkurencja w tej kategorii jest jednak zbyt zacięta, postanowili rozpocząć promocję w kategorii drugoplanowej. Jak widać, opłaciło się.

Ostatnią aktorką drugoplanową, która pojawiła się w tej kategorii bez żadnych wcześniejszych wyróżnień była Marcia Gay Harden ("Pollock"), a nominacja ta zakończyła się Oscarem. Mo'Nique jest chyba jednak zbyt silną faworytką, by Maggie Gyllenhaal była w stanie pójść w ślady swojej poprzedniczki z 2001 roku.

Niesłusznie pominięci

Podobnie, jak nie było w tym roku wielkich niespodzianek, nie było też szczególnie bolesnych pominięć. Nie powtórzyły się historie sprzed lat, gdzie szeroko komentowany był brak nominacji choćby dla Sally Hawkins ("Happy-Go-Lucky"), Clinta Eastwooda ("Gran Torino"), Angeliny Jolie ("Cena odwagi"), Jacka Nicholsona ("Infiltracja"), filmu "Wszystko za życie" , czy "Mrocznego rycerza".

Największym pominiętym w kategorii Najlepszy Film wydaje się być "Invictus" Clinta Eastwooda. Nie jest to szczególnie udany obraz, ale wydawało się, że film Clinta Eastwooda opowiadający o Nelsonie Mandeli z Morganem Freemanem i Mattem Damonem w rolach głównych był niemalże pewnym kandydatem do dziesiątki nominowanych. Po zeszłorocznym braku nominacji dla "Gran Torino" i niewielkiej liczbie nominacji dla "Oszukana", okazuje się, że Akademia nie jest aż tak bezkrytyczna wobec Clinta Eastwooda, jak się nam wszystkim wydawało.

Nominacje w pierwszoplanowych kategoriach aktorskich wydają się być przydzielone w tym roku nadzwyczaj sprawiedliwie. Inaczej wygląda sprawa w kategoriach drugoplanowych. Tu wyraźnie brakuje nominacji dla Alfreda Moliny ("Była sobie dziewczyna"), Christiana McKay'a ("Me and Orson Welles"), czy choćby Anthony'ego Mackie ("The Hurt Locker"), jeśli chodzi o role męskie. Wśród pań z chęcią zobaczyłbym nominację dla Julianne Moore ("A Single Man") oraz którejś, a najlepiej obu gwiazd "Bękartów wojny" - Melanie Laurent oraz Diane Kruger.

Jak zwykle, sporo kontrowersji budzą wybory w kategoriach muzycznych. Boli brak nominacji dla docenianych wcześniej Marvina Hamlischa za muzykę do filmu "Informator" oraz naszego rodaka, Abla Korzeniowskiego za znakomite kompozycje do filmu "A Single Man".

Utwory nominowane w kategorii Najlepsza Piosenka po raz kolejny udowadniają, że kategoria ta praktycznie zupełnie nie ma znaczenia. Jak zwykle wygląda to dość przypadkowo, a pominięte zostały naprawdę dobre utwory U2 (z filmu "Bracia"), Sinead O'Connor ("The Young Victoria"), czy pochodzące z mojej ulubionej ścieżki dźwiękowej minionego roku - "Gdzie mieszkają dzikie stwory?" piosenki Karen O.

Pominięta została także skomponowana na wzór i podobieństwo "My heart will go on" ballada "I See You" z "Avatara", co w gruncie rzeczy dowodzi, że z gustem muzycznym Akademii nie jest aż tak źle.

Co oni tam robią?

Było trochę o tych, którzy nie znaleźli się w gronie nominowanych, teraz czas na tych, którzy brak nie sprawiłby (przynajmniej mi) żadnej przykrości. Nie będę pastwił się już więcej nad "The Blind Side", są bowiem inne, nie do końca zrozumiałe dla mnie nominacje.

Zacznijmy może od Matta Damona, który naprawdę kilka razy pokazał aktorską klasę. Był naprawdę znakomity w skądinąd rozczarowującym "Informatorze". Ale "Invictus"? Konia z rzędem dla tego, kto pomoże mi zrozumieć fenomen oscarowej (i każdej innej) nominacji za tę rolę.

Podobnie Stanley Tucci. Gdyby otrzymał nominację za kreację w "Julie i Julii" nie powiedziałbym ani słowa. Wprost przeciwnie, uznałbym ją za jak najbardziej zasłużoną. Jego rola w "Nostalgii anioła" była jednak moim zdaniem jednym z najsłabszych elementów filmu. Wiele razy, bardziej zakrawała o karykaturę, niż o pełnokrwistą postać. To smutne, zważywszy na to, że były w tym roku drugoplanowe kreacje aktorskie, które bardziej zasługiwały na nominację (choćby te wspomniane wyżej).

Z całą sympatią dla Penelope Cruz, widziałem w zeszłym roku co najmniej kilka lepszych kobiecych ról drugoplanowych (choćby wspomniane wcześniej Laurent, Moore, Kruger). Nawet w filmie "Nine - Dziewięć" bardziej niż Cruz na nominację zasługiwała moim zdaniem Marion Cotillard. Na przeszkodzie ku nominacji stanęła chyba niefortunna decyzja o forsowaniu jej kandydatury w kategorii pierwszoplanowej.

Tak naprawdę nie wydarzyło się nic, co by mnie szczególnie ucieszyło, zaskoczyło lub zirytowało. Nuda, nuda, nuda. Oby sama ceremonia dostarczyła nam odrobinę więcej emocji.

7 marca wszystko się wyjaśni. ZAPRASZAMY NA SPECJALNĄ STRONĘ OSCARÓW W STOPKLATCE.

[Błażej Grzechnik]




Zobacz także
Imprezy
 



Postów: 11
Dyskusja na forum
Temat:   Subiektywnym okiem o oscarowych nominacjach  »


IP: 86.150.*
6 lutego, 02:07
~Valdek 
Oj tak Pani Błażeju, Sandra dostanie Oscara. I bardzo mnie to cieszy, bo doceniam jej rolę i talent, choć jej fanem nigdy nie byłem i nie będę.

hubert8
hubert8
6 lutego, 10:45
hubert8 
sandra z oscarem???? a mowia ze koniec swiata bedzie dopiero w 2012 roku.....

Shaman
Shaman
6 lutego, 11:03
Shaman 
Do zaskoczeń dodałbym jeszcze nominację dla The Secret of Kells w kategorii film animowany i dla In the Loop za najlepszy scenariusz adaptowany. Raczej niewielu stawiało na te filmy.

Muszę najpierw nadrobić wszystkie 10 nominacji, aby napisać czy była to dobra decyzja. Co do Blind Side, widać ujawniła się tu słabość Akademii do dramatów sportowych (nie oglądałem, ale John Lee Hancock, klasyczny rzemieślnik, naprawdę wzniósł się aż na takie wyżyny?)

Damon był dobry w Invictus, czy aż na nominację? Nie wiem, pomogło mu to, że obok Freemana i Damona mamy w tym filmie właściwie bezkształtną aktorską masę. I to właśnie, połączone z tym, że Eastwood potrafi prowadzić aktorów, wyróżniło Damona.

andrzej88888
andrzej88888
6 lutego, 14:13
andrzej88888 
Wszystko OK z wyjątkiem podsumowania "Nuda nuda nuda". Tak można powiedzieć o każdych nominacjach do nagród - czy to Orłach, Globów, BAFTA, Fryderyków czy Grammy. Bo zawsze klaruje się pewien obraz, który ma później swoje odzwierciedlenie w nominacjach. Co roku większość przewidywań sie sprawdza. Tak samo jest zresztą z samą galą. Nie lubię takiego bezsensownego narzekania. Taka jest konwencja i tyle. Warto się z tym pogodzić, bo za rok czeka pana to samo.


IP: 77.114.*
6 lutego, 20:45
~Łukasz 
Również liczę że ceremonia będzie mniej przewidywalna od ubiegłorocznej


IP: 83.11.*
7 lutego, 12:27
~Igor 
hubert8 Powtarzasz sie! Pod kazdym artykułem to samo! Biadolisz jak mała dziewczynka, a to i tak nieczego nie zmieni... Sandra z Oscarem? czemu nie. Meryl była lepsza, ale królowa tego roku była Sandra i Oscar mógłby byc pieknym tego ukroronowaniem - poza tym Sandra jest jedną z najbardziej niedocenionych aktorek w Hollywood. a Meryl i tak dostanie znów Oscara, jak nie w tym, to w przyszłym roku =)

andrzej88888
andrzej88888
7 lutego, 13:46
andrzej88888 
Igor - niech wygra lepsza. Czyli jak sam stwierdziłeś Streep.


IP: 88.156.*
7 lutego, 18:13
~igorr 
Też tak uważam, tylko denerwuje mnie ta cała nagonka na Bullock! Przeciez na Boga to nie jej wina, a wszyscy sie tak zachowują! no i jeszcze ten cały hubert8, pod kazdym artykułem zwiazanym z oscarami! Też uważam, ze oscar bardziej nalezy sie Streep, ale bede zadowolony również jak odbierze go Bullock!

hubert8
hubert8
7 lutego, 20:49
hubert8 
tak co rku sie mowi, ze meryl jeszcze dostanie oscara.... tylko ze ona do setki grac nie bedzie....
no i co z tego ze ciagle pisze o meryl?? jestem jej fanem i tyle.

Pearl
Pearl
8 lutego, 13:42
Pearl 
Gdyby na świecie istniała sprawiedliwość, nominację dla najlepszego aktora dostałby Sharlto Copley, ale fakt, że zostanie pominięty, był niestety do przewidzenia :-(

Rola Sandry Bullock jest bardzo dobra, ale uważam, że nominacja to lekka przesada. Sam film natomiast bardzo mi się podobał i cieszę się, że Akademia go doceniła. Mało jest filmów z tak pozytywnym ładunkiem emocjonalnym, choć wydaje mi się, że to jednak film bardziej skierowany do kobiet, więc nie nie dziwi mnie, że panowie narzekają ;-)

Shaman
Shaman
8 lutego, 13:55
Shaman 
Ech no obejrzałem Blind Side i powiem tak, 11:45 polsat, niedziela, a nie jeden z najlepszych filmów roku. Członkowie Akademii musieli mieć wyjątkową chandrę podczas głosowania, więc potrzebowali nieznośnie polukrowanego filmu na którym miejscami aż ciężko wytrzymać.

Dla mnie Sandra Bullock była taka jak zwykle, solidna, charyzmatyczna, dobra. Lubię ją, ale jeśli rozdają Oscary za charyzmę to Bruce Campbell i Bruce Willis powinni mieć ich więcej niż Meryl Streep nominacji.


Regulamin forum »


Dodaj post

Twój podpis:

Przepisz kod z obrazka:

Jeżeli nie chcesz przepisywać kodu, zarejestruj się.

   Dodaj post


  • Ostatnie
  • Najpopularniejsze
WYDARZENIA
NAWIGACJA
Kanały RSS
WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ
Wyraź swoją opinie, to możliwość dodawania osobistych komentarzy do treści publikowanych na stronach serwisu Stopklatka.pl. Mamy nadzieję, że wasze opinie wzbogacą informacje ze świata filmu, przygotowywane przez nasz zespół redakcyjny.
Zapraszamy do... wyrażania swoich opinii.