Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub zarejestruj
Stopklatka.pl - Internetowy Serwis Filmowy - Film Kino DVD Wideo Program tv Repertuar kin Konkursy - Dobra Strona Filmu
    
Strona główna » Aktualności » 

Wydarzenia

Masz uwagę lub sugestię dotyczącą serwisu? Napisz »

WYDARZENIE

Box office USA. "Avatar" zdetronizowany!

7 lutego 2010

Wciąż ją kocham
Ten dzień musiał nadejść, ale nikt chyba nie spodziewał się, że filmem, który zdetronizuje "Avatara"  będzie romantyczna opowieść Lasse Hallstroma  "Wciąż ją kocham" . Obraz Jamesa Camerona  wciąż jednak świetnie się sprzedaje. Na jego koncie znajduje się już 630 milionów dolarów.

Niespodzianka jest tym większa, że Lasse Hallstrom to nie jest przecież reżyserem kasowych produkcji. Co więcej, ostatnie jego filmy cieszyły się nie tylko bardzo małą popularnością, ale także były nisko oceniane przez krytyków. Przypomnijmy, że Hallstrom przyleciał do Hollywood z "bagażem" dwóch nominacji do Oscara (reżyseria + scenariusz) za film "Moje pieskie życie" (1985). Wyróżnienia było o tyle cenniejsze, że otrzymał je twórca zagranicznej produkcji. Amerykańska Akademia Filmowa bardzo rzadko nominuje obcojęzyczne filmy w tych kategoriach. Dodajmy, że "Moje pieskie życie", jak na europejską produkcję, uzyskał w Stanach duże wpływy. Obraz zgromadził 8,3 miliona dolarów, choć wyświetlany był tylko w kilku kopiach.

Pierwszym filmem Lasse Hallstroma w Hollywood był obraz "Jedna runda" (1991). Później był słynny komediodramat "Co gryzie Gilberta Grape'a"  (1993), który dał Leonardowi DiCaprio nominację do Oscara. Obraz nie stał się przebojem (10 milionów dolarów wpływów w USA), ale szybko został okrzyknięty (zwłaszcza w Europie) filmem kultowym i sprawił, że w kolejnym obrazie Hallstroma, "Miłosna rozgrywka" , zagrała sama Julia Roberts. Romantyczna komedia w gwiazdorskiej obsadzie okazała się jednak najsłabszym filmem szwedzkiego reżysera. Oczekiwania finansowe też zapewne były większe (50,9 miliona dolarów wpływów w USA). Z kolei kolejny obraz Lasse Hallstroma to jego najlepsze hollywoodzkie dzieło. "Wbrew regułom"  (1999) przyniósł reżyserowi trzecią (i ostatnia jak na razie) nominację do Oscara. W sumie film nominowany był w siedmiu kategoriach (również w tej najważniejszej). Statuetki otrzymali scenarzysta i zarazem autor pierwowzoru John Irving oraz Micheal Caine. Był także sukces komercyjny - 57,5 miliona dolarów wpływów w Stanach (plus 31 milionów poza Ameryką) przy 24 milionach budżetu.

Kolejny film Hallstroma również odniósł bardzo duży sukces. "Czekolada"  (2000) otrzymała pięć nominacji do Oscara (w tym dla najlepszego filmu), a wpływy z dystrybucji na całym świecie sięgnęły 153 milionów dolarów (przy 25 milionach budżetu). W Stanach obraz zarobił 71,5 miliona dolarów. Niestety, cztery następne filmy szwedzkiego reżysera w sumie zgromadziły w Ameryce niespełna 40 milionów dolarów - "Kroniki portowe" , "Casanova" , "Niedokończone życie" , "Blef" . Dobre recenzje zebrał tylko ten ostatni tytuł.

"Wciąż ją kocham" również nie spodobał się krytykom, ale widzów bardzo zaintrygował. Podczas premierowego weekendu romantyczna opowieść zgromadziła 30,5 miliona dolarów (pierwsze miejsce). W prognozach liczono na wynik w granicach 15 milionów dolarów. Gwiazdami filmu, co zapewne miało spory wpływ na sukces romantycznej komedii, są Channing Tatum  ("Step Up - Taniec marzeń", "G.I. Joe: Czas Kobry") oraz Amanda Seyfried  ("Mamma Mia!").

"Avatar", mimo detronizacji, ma za sobą kolejny bardzo dobry weekend. Podczas minionego weekendu obraz Jamesa Camerona zgromadził 22,9 miliona dolarów (druga pozycja), co oznacza jednak, że nie został pobity kolejny rekord "Titanica" - rekord wpływów w czasie ósmego weekendu wyświetlania.

Filmy z największymi wpływami podczas VIII weekendu wyświetlania

1. "Titanic"  (1997) - 23 miliony dolarów.

2. "Avatar" (2009) - 22,9 miliona dolarów.

3. "Kevin sam w domu"  (1990) - 12,6 miliona dolarów.

4. "E.T."  (1982) - 10,4 miliona dolarów.

5. "Forrest Gump"  (1994) - 9,9 miliona dolarów.

Pozostałe rekordy weekendów pozostaną już jednak przy "Titanicu". Wystarczy powiedzieć, iż podczas dziewiątego weekendu poprzedni film Jamesa Camerona zanotował 23% wzrost popularności i osiągnął wpływy w wysokości 28,2 miliona dolarów. "Avatar" za tydzień na pewno nie zarobi takich pieniędzy. Tym bardziej, że w nadchodzący weekend pojawią się aż trzy bardzo "mocne" tytuły, które mogą bardzo zaszkodzić najnowszej produkcji Camerona.

Jak już informowaliśmy, "Avatar" w ostatni wtorek (47. dnia wyświetlania) stał się filmem z największymi wpływami w Stanach Zjednoczonych w całej historii przemysłu filmowego. Po raz ostatni więc podajemy czołową trójkę tego zestawiania.

Filmy z największymi wpływami w Stanach Zjednoczonych (bez uwzględnienia inflacji):

1. "Avatar" (2009) - 629,3 miliona dolarów.

2. "Titanic" (1997) - 600,8 miliona dolarów.

3. "Mroczny rycerz"  (2008) - 533,3 miliona dolarów.

Historia sprzedaży "Avatara":

  • I weekend - 77 milionów dolarów.

  • II weekend - 75,6 miliona dolarów (2% spadek wpływów).

  • III weekend - 68,5 miliona dolarów (9% spadek wpływów)

  • IV weekend - 50,3 miliona dolarów (27% spadek wpływów).

  • V weekend - 42,8 miliona dolarów (15% spadek wpływów).

  • VI weekend - 34,9 miliona dolarów (18% spadek wpływów).

  • VII weekend - 31,3 miliona dolarów (11% spadek wpływów).

  • VIII weekend - 22,9 miliona dolarów (27% spadek wpływów).

    Od dzisiaj będziemy natomiast publikować klasyfikację najpopularniejszych filmów z uwzględnieniem inflacji. Są w niej zawarte przybliżone kwoty, wynikające z różnicy w cenach biletów do kina na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Można też uznać, że jest to klasyfikacja filmów z najwyższą frekwencją. Miejmy jednak na uwadze fakt, iż margines błędu jest tu dość duży. "Avatar" właśnie zbliża się do pierwszej dwudziestki…

    Filmy z największymi wpływami w Stanach Zjednoczonych (z uwzględnieniem inflacji):

    20. "Fantazja"  (1941) - 632 miliony dolarów.

    21. "Avatar" (2009) - 629,3 miliona dolarów.

    22. "Ojciec chrzestny"  (1972) - 600,6 miliona dolarów.

    23. "Forrest Gump"  (1994) - 597,7 miliona dolarów.

    24. "Mary Poppins"  (1964) - 595 milionów dolarów.

    25. "Król Lew"  (1994) - 587,7 miliona dolarów.

    Drugą nowością minionego weekendu był film akcji nawiązujący (przynajmniej tytułem) do jednej z części przygód Jamesa Bonda. "Pozdrowienia z Paryża"  to najdroższa produkcja, jaką Luc Besson  zrealizował w Hollywood (budżet - 55 milionów dolarów). Udział Johna Travolty  świadczy, że pozycja francuskiego filmowca jako producenta jest coraz mocniejsza. Do tej pory nie miał on tak "dużej" gwiazdy w obsadzie (nie licząc "Piątego elementu", gdzie Besson nie pełnił jednak funkcji producenta, a w głównej roli zagrał Bruce Willis). Największymi gwiazdami w jego filmach realizowanych z myślą o amerykańskim rynku byli Jet Li, Jason Statham, Queen Latifah, Morgan Freeman oraz Liam Neeson. I właśnie produkcja z tym ostatnim aktorem sprawiała, że na Luca Bessona hollywoodzcy aktorzy i wytwórnie filmowe patrzą z większym zaufaniem. Bowiem przed "Uprowadzoną" twórca "Leona Zawodowca" nie miał na koncie spektakularnych sukcesów w Hollywood. Owszem, jego produkcje na ogół przynosiły zyski, ale głównie dzięki rozsądnym budżetom (w granicach 20 - 30 milionów dolarów). Najwięcej pieniędzy w Stanach zarobił "Transporter 2" (2005) - 43,1 miliona dolarów.

    Tym większym więc zaskoczeniem był ogromny sukces "Uprowadzonej" . Obraz, który kosztował jedynie 25 milionów dolarów zarobił w Stanach 145 milionów dolarów i znalazł się na 20. miejscu pośród przebojów 2009 roku. Był najtańszą produkcją we wspomnianym gronie. W sumie na całym świecie "Uprowadzona" zgromadziła blisko 227 milionów dolarów.

    "Pozdrowienia z Paryża" sprzedaje się jednak słabo. Podczas premierowego weekendu film akcji zarobił jedynie 8,1 miliona dolarów (trzecie miejsce). Biorąc pod uwagę atrakcje kolejnego weekendu, za tydzień należy spodziewać się dużego spadku wpływów. Będzie więc klapa. Amerykańscy widzowie znów "utarli nosa" francuskiemu twórcy…

    Inna sprawa, że w obecnej chwili za dużo jest w repertuarze filmów akcji. W tej sytuacji nie poradził sobie także thriller z Melem Gibsonem "Edge of Darkness" . Obraz w ciągu 10 dni zgromadził 28,9 miliona dolarów. Podczas minionego weekendu na jego konto wpłynęło 6,8 miliona dolarów (czwarte miejsce) po blisko 60% spadku wpływów.

    Lepiej powiodło się "Legionowi" , który przy stosunkowo małym budżecie (26 milionów) osiągnąć już dość przyzwoite wpływy - 34,7 miliona dolarów. Podczas minionego weekendu - 3,4 miliona dolarów (dziewiąte miejsce).

    Zdecydowanie najlepiej sprzedała się "Księga ocalenia" . Postapokaliptyczna produkcja z Denzelem Washingtonem zarobiła w Stanach 82 miliony dolarów. Podczas minionego weekendu - 4,7 miliona dolarów (siódme miejsce).

    W sobotę dwustumilionowy pułap przekroczył "Sherlock Holmes" . Obraz Guya Ritchie stał się dziesiątym tytułem wprowadzonym do kin w ubiegłym sezonie, który zgromadził w Stanach ponad 200 milionów dolarów. Tym samym ukształtował się ostateczny skład i kolejność pierwszej dziesiątki najpopularniejszych filmów 2009 roku w USA.

    1. "Avatar" (grudzień) - 629,3 miliona dolarów.

    2. "Transformers: Zemsta upadłych"  (czerwiec) - 402,1 miliona dolarów.

    3. "Harry Potter i Książę Półkrwi"  (lipiec) - 302 miliony dolarów.

    4. "Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu"  (listopad) - 294,3 miliona dolarów.

    5. "Odlot"  (maj) - 293 miliony dolarów.

    6. "Kac Vegas"  (czerwiec) - 277,3 miliona dolarów.

    7. "Star Trek"  (maj) - 257,7 miliona dolarów.

    8. "The Blind Side"  (listopad) - 241,6 miliona dolarów.

    9. "Alvin i Wiewiórki 2"  (grudzień) - 212,1 miliona dolarów.

    10. "Sherlock Holmes" (grudzień) - 201,5 miliona dolarów.

    W tym roku ani Złote Globy, ani nominacje do Oscarów nie mają zbyt dużego wpływu na kształt box office'u. Jedynym wyróżniającym się filmem jest dramat "Szalone serce"  (3 nominacje do Oscara, w tym dla Jeffa Bridgesa). Podczas minionego weekendu obraz zanotował 55% wzrost wpływów i awansował na ósme miejsce box office'u (3,6 miliona dolarów). W sumie "Szalone serce" zarobiło w Stanach 11,1 miliona dolarów.

    Wyniki ostateczne box office'u z minionego weekendu znajdziecie tutaj. Informacje w tekście zostały zaktualizowane 10 lutego.

    Premiery najbliższego tygodnia: "Walentynki"  - wielowątkowa komedia romantyczna w gwiazdorskiej obsadzie; "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna"  - superprodukcja fantasy; "Wilkołak"  - horror z Benicio Del Toro.

    [Redakcja]







  • Postów: 13
    Dyskusja na forum
    Temat:   Box office USA. "Avatar" zdetronizowany!  »

    JackTheJoker
    JackTheJoker
    7 lutego, 20:55
    JackTheJoker 
    Nie skreślał bym jeszcze szans "Avatara" na pokonanie "Titanica" w 9 weekend. Film świetnie nadaje się na walentynki dla obu płci, więc wpływy mogą mu nawet wzrosnąć w stosunku do minionego, zaniżonego przez Superbowl weekendu. Być może nawet do około 30 mln, czego mu szczerze życzę.

    Kazioo
    Kazioo
    7 lutego, 22:17
    Kazioo 
    Nie ma szans, w walentynki wychodzi nowy hicior, który w dodatku jest romansidłem i ma niesamowitą obsadę. gdyby nie ten film to byłoby tak jak piszesz, a tak spadek będzie jeszcze większy.

    A co do rankingu wg inflacji - jest to taka bzdura, że nie ma sensu się nad nią zbytnio rozwodzić. Jednak pisząc na temat BO i wklejając tabelki należałoby mieć o tym jakieś pojęcie...


    IP: 77.254.*
    7 lutego, 23:23
    ~farit 
    Jesteśmy tańczącym pyłem tego świata


    IP: 213.17.*
    7 lutego, 23:26
    ~kurzePŁUCO 
    Jak już informowaliśmy, "Avatar" w ostatni wtorek (47. dnia wyświetlania) stał się filmem z największymi wpływami w Stanach Zjednoczonych w całej historii przemysłu filmowego. Po raz ostatni więc podajemy czołową trójkę tego zestawiania.

    Od dzisiaj będziemy natomiast publikować klasyfikację najpopularniejszych filmów z uwzględnieniem inflacji. Są w niej zawarte przybliżone kwoty, wynikające z różnicy w cenach biletów do kina na przestrzeni kilkudziesięciu lat.

    BZDURA BZDURA BZDURA......................Cenie sobie stary twoje analizy BO na Stopklatce ale powyższe cytaty notabene wyrwane z kontekstu świadczą o dwóch rzeczach....
    Po pierwsze jesteś głupi ( w co nie wierze ) gdyż znasz się na rzeczy i wiesz o ostatnich przetasowaniach w temacie BO związanego z inflacją ( między innymi po skrupulatnych sprawdzeniach archiwalnych numerów prasy okazało się że wszelakie wyniki finansowe tytułów dominujących w rankingach inflacyjnych między innymi Przeminęło z Wiatrem są wydumane i wyssane z palca )
    Po drugie zaliczasz się do modnego ostatnio trendu celem którego jest dokopanie Avatarowi w wszelaki możliwy sposób a więc dlaczego nie pokazać że wcale to nie jest najpopularniejszy film na świecie....
    ( tym tropem mógłbym morze podążać )
    Suma suma-rum jak mogłeś napisać takie brednie że Fantazja z 1941 roku zarobiła 632 miliony BZDURA do kwadratu
    Tworzymy więc od dzisiaj wirtualne dolary??? by dokopać Avatarovi???
    W kwestii inflacji i Avatara wiele zostało już powiedziane lecz gdyby zastosować wszelakie mechanizmy sprawiedliwie okazuje się że Avatar odlatuje o kilka długości lat świetlnych od czołówki z uwzględnieniem Inflacji
    Panowie grajmy sprawiedliwie .....nie szukajmy procentu cukru w cukrze
    Mamy jeden fakt ponad 630 milionów i prawie 2.2 miliarda ogółem z planety i to są kwoty których jak do tej pory nie osiągnął żaden film w historii przemysłu filmowego i basta..
    Fakt można być bucem i to podważać jak to czynił kaziuk z konopielki w temacie kształtu naszej planety...

    andrzej88888
    andrzej88888
    7 lutego, 23:48
    andrzej88888 
    "Walentynki" zarobią w najbliższy weekend mnóóóstwo kasy!!!


    IP: 83.8.*
    7 lutego, 23:56
    ~Kuba 
    Trochę nie rozumiem tych nerwów? Przecież najważniejszym wskaźnikiem jest liczba widzów a nie dolary. Oczywiście dolary są bardziej efektowne bo częściej padają rekordy. Wiadomo że kiedyś było inaczej. Było mało filmów i miały dużo większą widownie. Teraz do kina chodzi więcej ludzi ale jest duuuużo więcej ciekawych filmów stąd pewnie nigdy nie zostaną pobite rekordy frekwencji. To samo jest teraz w muzyce. Jest tak duży wybór że nie ma już takich gwiazd jak kiedyś. Czy jakaś płyta CD sprzeda się więcej niż Michael Jackson "Thriller" 110 mln egz. Wątpie. W 2008 r. najlepiej sprzedająca się płyta miała nakład 6,8 mln szt razem ze sprzedażą mp3. Nie ma co się tak obrażać na rzeczywistość. Takie mamy czasy. Ogromny wybór.

    MrMarQx
    MrMarQx
    8 lutego, 00:01
    MrMarQx 
    może wirtualne dolary nie są dobrym miernikiem, ale za to ilość sprzedanych biletów bardziej będzie do Ciebie przemawiać. Wiem, że pewnie zaraz napiszesz, że nie można porównywać ilości sprzedanych biletów w 1939 roku do ilości sprzedanych biletów w 2010 roku, bo ceny były wielokrotnie niższe, itd. itp.
    Ale czy patrząc na obecne wyniki "Avatara" można powiedzieć bez wątpliwości, że jest on najpopularniejszym (nie najbardziej kasowym) filmem wszech czasów?


    IP: 77.255.*
    8 lutego, 00:41
    ~Jim Cameron 
    wg mnie sprawę należy ująć tak:
    poniższe rzeczy są pewne:
    1. AVATAR jest ogromnym sukcesem i każdy, kto to podważa, po prostu się nie zna
    2. AVATAR zarobił największą ilość dolarów w historii
    3. AVATAR nie jest najpopularniejszym filmem w historii. Pod względem ilości sprzedanych biletów, mimo imponującego wyniku AVATARA, daleko mu jeszcze do czołówki. Pamiętać należy, że wynik napompowują wyższe ceny na 3D i IMAX (co wcale nie jest ujmą, wszak droższe bilety jest trudniej sprzedać). Tydzień temu AVATAR miał około 70 mln sprzedanych biletów (czyli mniej wiecej tyle co SHREK 2 i SPIDER-MAN, a mniej od MROCZNEGO RYCERZA), TITANIC legitymuje sie wynikiem 125 mln biletów. Polecam trzeci akapit tego artykułu http://www.boxofficeguru.com/020110.htm.
    To tyle jeżeli chodzi o fakty. Jeszcze raz zaapeluję, aby nie myśleć skrajnościami - bo choć AVATAR nie jest najpopularniejszym filmem w historii, to na pewno jest finansowym fenomenem ostatniej dekady.

    kurzePŁUCO - pamiętaj, że nie każdy, kto uzna wyższość innego filmu nad AVATAREM, koniecznie kieruje się chęcią dokopania filmowi Camerona. Filmowi, którego sukcesowi zresztą z przyjemnością przyklaskuję. Pozdrawiam


    IP: 213.17.*
    8 lutego, 01:55
    ~kurzePŁUCO 
    Jim...moje rozważania jak i tego artykułu dotyczą tylko i wyłącznie kwestii BO Nie miałem i nie mam zamiaru rozważać kwestii popularności i ilości sprzedanych biletów.Tutaj liczy się zimny oczywisty fakt czyli ilość $$$ w końcu to box officepamiętaj, że nie każdy, kto uzna wyższość innego filmu nad AVATAREM, koniecznie kieruje się chęcią dokopania filmowi Camerona. - Oczywiście zgadzam się z tym .....ale nie zaprzeczysz chyba że dziwnym faktem jest wyciąganie z znienacka królika z kapelusza w postaci delikatnie mówiąc niesprawdzonych i naciąganych rankingów inflacyjnych, i to rubryce która już od kilku lat jest jedną z najlepszych na Stopklatce..tutaj się liczy dolary...również pozdrawiam.

    Shaman
    Shaman
    8 lutego, 08:55
    Shaman 
    Dla mnie uwzględnianie inflacji jest po prostu niezwykle nudne. Jaki w ogóle sens ma ta cała zabawa, interesowanie się box officem, jeśli i tak nic nigdy nie wyprzedzi Przeminęło z wiatrem, Gwiezdnych Wojen i Dźwięków muzyki bo czas zawsze będzie działał na ich korzyść.

    Poza tym jest tak wiele czynników odróżniających sposoby rozpowszechniania filmów i przyzwyczajenia widzów między 1939 rokiem a 2010, że naprawdę takie zestawienie nie ma najmniejszego sensu, i powinno pozostać ciekawostką na Box Office Mojo.


    IP: 87.105.*
    8 lutego, 13:34
    ~kk 
    uwzglednianie inflacji jest jak najbardziej potrzebne. Nikt nie wmowi, ze dolar ma zawsze te samą wartosc. Dane bez uwzglednienia inflacji to klamstwo. I nie jest to wcale krolik z kapelusza. Moze trudno obliczyc dokladnie wynik Przeminelo z Wiatrem czy Dzwiekow muzyki, ale juz nowsze produkcje takie jak Titanic czy Park Jurajski dają się wyliczyć z olbrzymią dokladnościa. Wiadomo przeciez ile wzrosla inflacja w USA w ostatnich 10 czy 20 latach


    IP: 90.156.*
    8 lutego, 13:57
    ~wujek Romuś 
    Przeminęło z wiatrem wracało do kin kilkadziesiąt razy,w ciągu kilkudziesięciu lat, ale wszystkie zarobione przez film dolary przeliczono zgodnie z wskaźnikiem inflacji z roku 1939, czyli pierwszej premiery, podobne przekłamania są w wypadku innych starych filmów.
    Trzeba by oddzielnie policzyć zarobki tych filmów z każdego roku kiedy wracały do kin.
    Przekłamania dotyczą też frekfencji, w czasach kiedy średnia cena biletu wahała się w granicach 25-30 centów Przeminęło miało bilety w zakresie 0.75-2.2$. Dzieląc dochód filmu przez 25centów wyjdzie nam kosmiczna frekfencja, prawdziwa frekfencja jest kilkakrotnie nisza.
    Ktoś na zagranicznym forum i filmwebie policzył i Przemineło i nie ma już takich wielkich dochodów, film obejrzało około 80mln widzów, zarobił po przeliczeniu około 750mln$.

    kotd
    kotd
    10 lutego, 14:59
    kotd 
    jak już chcecie bawić się w zestawienia najpopularniejszych filmów to róbcie to na podstawie sprzedanych biletów a nie inflacji...


    Regulamin forum »


    Dodaj post

    Twój podpis:

    Przepisz kod z obrazka:

    Jeżeli nie chcesz przepisywać kodu, zarejestruj się.

       Dodaj post


    • Ostatnie
    • Najpopularniejsze
    WYDARZENIA
    NAWIGACJA
    Kanały RSS
    WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ
    Wyraź swoją opinie, to możliwość dodawania osobistych komentarzy do treści publikowanych na stronach serwisu Stopklatka.pl. Mamy nadzieję, że wasze opinie wzbogacą informacje ze świata filmu, przygotowywane przez nasz zespół redakcyjny.
    Zapraszamy do... wyrażania swoich opinii.