To było nieuniknione. Zrealizowane z rozmachem typowym dla Fabryki Snów przygody Kapitana Ameryki musiały kiedyś trafić na duży ekran. W końcu to jedna z największych ikon komiksu zza wielkiej wody, wymieniana jednym tchem z Batmanem i Człowiekiem-Pająkiem. Licząca siedem dziesiątków lat historia, ciągle żywa i wciąż pisana na nowo. Teraz, by pokazać, że nadal nie trąci myszką, staje przed jeszcze jednym wyzwaniem. W kinie.
Na podstawie wczesnych recenzji filmu "Captain America: Pierwsze starcie"
można przypuszczać, ze jest całkiem nieźle, a Marvel kontynuuje dokarmianie kinomanów solidnymi adaptacjami przygód swoich bohaterów. Zła wiadomość dla największego konkurenta - DC Comics - który zaprezentował nie tak dawno temu nienajlepszą ekranizację "Zielonej Latarni"
. Właściciele tegoż w tym momencie mogą przypuszczalnie z przekąsem pomyśleć niczym Adam Miauczyński, bohater filmów Marka Koterskiego
: zawsze byłem drugi. Przynajmniej do przyszłego roku i prawdziwego starcia gigantów komiksowego kina ("The Dark Knight Rises"
przeciwko nowemu "Spider-Manowi"
oraz "The Avengers"
). Ale nim to nastąpi upłynie jeszcze wiele wody i wyprodukowane zostaną kilometry filmowej taśmy. Tymczasem oczy nie tylko komiksiarzy zwrócone są na Kapitana Amerykę. Co sprawiło, że ten oto 70-letni już heros, skądinąd wyśmiewany przez wielu za zbytni patos uosabiający ideę "amerykańskości", tak długo utrzymał się na komiksowym rynku, wchodząc w międzyczasie do panteonu bohaterów w kolorowych trykotach?
Historia Kapitana Ameryki rozpoczęła się w marcu 1941 roku. Wtedy też ukazał się pierwszy zeszyt z przygodami tego bohatera spod szyldu Timely Comics (późniejszy Marvel). Pierwsza historia i pierwsze mocne uderzenie na okładce stworzonej przez Jacka Kirby'ego - nowy heros powala jednym ciosem ostoję zła, samego Adolfa Hitlera. Amerykański żołnierz bardzo szybko staje się ulubionym bohaterem czytelników zza oceanu i znakiem rozpoznawczym tzw. "złotej ery" komiksów Marvela. W tym czasie fanom nie jest jeszcze dane poznać personaliów Kapitana.
Wraz z głównym bohaterem pojawia się jego najlepszy przyjaciel i pomocnik James Buchanan "Bucky" Barnes, który z czasem staje się równie popularny co jego mentor. Dość powiedzieć, że już po paru miesiącach od debiutu Kapitana Ameryki, Bucky dostaje swój własny tytuł "Young Allies" , który jest swoistym spin-offem przygód "Ameryki". Jednocześnie sam super-żołnierz zaznacza swoją obecność w takich tytułach jak "All Winners Comics", czy w antologiach pokroju "USA Comics". Oczywiście, gdy spojrzymy wnikliwiej na rzeczone tytuły, zauważymy jak z biegiem czasu bardzo zmienił się wygląd herosa. W pierwszych zeszytach widzimy raczej chudzielca w masce zasłaniającej górną połowę twarzy i głowę, na której najbardziej widoczne są stosunkowo duże skrzydła niczym u nordyckiego wojownika (sic!). Największą zmianą w stosunku do wizerunku jaki kojarzymy dziś jest wygląd tarczy, głównego atrybutu Kapitana. Dziś okrągła z jedną gwiazdą w centrum, do lat 50. miała klasyczny wygląd średniowiecznej tarczy rycerskiej. Barwy nawiązujące do amerykańskiej flagi były inaczej wkomponowane w obronny ekwipunek i kostium. Sam uniform z czasem nabierał więcej szczegółów i do dziś jest często modyfikowany, ale raczej tylko w szczegółach.
Kapitan Ameryka walczył przez całą drugą wojnę światową pełniąc rolę nie tylko rozrywkową, ale też propagandową. Zeszyty m.in. z jego przygodami, w czasie gdy USA przyłączyło się do wojny, pełniły rolę patriotyczną i wychowawczą. W formie krótkich felietonów pojawiały się w nich teksty wychowawcze i podtrzymujące na duchu walczących na froncie. Historie z tamtego okresu w głównej mierze były prostymi fabułami kończącymi się nie mniej prostym pokrzepiającym morałem. A przede wszystkim wychwalały demokrację "made in USA".

Nastąpił jednak kryzys. Kapitan Ameryka przez trzy numery stworzone przez Johna Romitę walczył z nowym wrogiem (komuniści). Aż do numeru 79., kiedy to wydawnictwo zamknęło nierentowny tytuł na dziesięć długich lat. Co ciekawe, przez rok po zamknięciu w 1946 roku flagowych tytułów, takich jak wspomniane wcześniej "All Winners Comics" i "USA Comics", przez rok ukazywała się antologia zatytułowana (przekładając na język polski) "Dziwne opowieści Kapitana Ameryki", gdzie głównym narratorem był adwersarz herosa, upiorny Czerwona Czaszka. Wspomniany złoczyńca jest zresztą jednym z najbardziej rozpoznawalnych szwarccharakterów w katalogu Marvela. Ten amoralny nazista uprzykrza życie Kapitanowi już od numeru siódmego. Oprócz wspomnianego Johanna Shmidta w świecie marvelowskich arcyłotrów spotykamy innych sympatyków Adolfa Hitlera, takich jak Baron Wolfgang von Strucker (przywódca złowieszczej organizacji Hydra), Baron Zemo, czy Zola Arnim. Wszyscy, podobnie jak Kapitan, występują w różnych wersjach w wielu marvelowskich światach. Niektórzy z nich mają swoich naśladowców a nawet potomków.
Wróćmy jednak do Kapitana Ameryki. W 1964 roku Marvel powołuje ponownie do życia tego bohatera uwalniając go z dziesięcioletniej hibernacji. Dosłownie i w przenośni. Wydawca, nie będąc pewnym reakcji czytelników, dołącza starego-nowego Kapitana do pierwszej marvelowskiej supergrupy zwanej The Avengers. Wśród takich herosów jak Iron Man, Wasp, Antman, Hulk, czy Thor nasz bohater jest tylko jednym z wielu. Ale już rok później zostaje liderem drużyny. Po kilku zeszytach, gdzie Cap działał wspólnie z Iron Manem, duma Ameryki powraca we własnym miesięczniku, który z pewnymi zmianami numeracji i statusu bohatera jest wydawany regularnie do dziś. Na jego łamach po blisko jedenastu latach od powstania bohatera niniejszego tekstu, poznajemy historię narodzin Kapitana - Steve'a Rogersa. Origin napisany przez Stana Lee (109 numer serii z 1969 roku) jest podobny w założeniach do genezy Spider-Mana. Otóż Steven Rogers, słaby ciałem ale wielki duchem amerykański chłopak, zgłasza się na ochotnika do eksperymentu, mającego na celu stworzenie super-żołnierza. W tym celu zostaje mu wstrzyknięte specjalne serum, które zwiększa jego siłę, szybkość i wytrzymałość. Od teraz Steve jest tajną super-bronią aliantów nazwaną Kapitanem Ameryką. W dniu swoich "narodzin" otrzymuje specjalny strój oraz tarczę z niezniszczalnego metalu adamantium (kojarzonego m.in. ze szkieletem i pazurami innej marvelowskiej ikony - Wolverine'a).

Ameryka otrzymuje nowego bohatera. Rogers, w przeciwieństwie do Supermana, jest człowiekiem, urodził się w Stanach i jest spełnieniem tzw. "amerykańskiego snu". Zatem od zera do bohatera. Nie jest jednak nieskazitelny. W czasie swojej długoletniej komiksowej kariery Rogers co najmniej kilka razy wątpił w to, co robił. Jego strój przechodził z rąk do rąk, był nawet wilkołakiem. Zawsze jednak patriotą. Może dlatego właśnie jest mniej rozpoznawalny poza lądem za wielką wodą w przeciwieństwie do ideowo podobnego Supermana z wydawnictwa DC.
Scenarzyści mają jeszcze dużo białych plam do wypełnienia w życiorysie Kapitana. Jest to postać, która działa na dwóch płaszczyznach czasowych. Jego przygody możemy śledzić zarówno we współczesnej czasoprzestrzeni, jak i czytać wiele historii retrospektywnych rozgrywających się w czasach drugiej wojny światowej. Kapitan XXI wieku to człowiek zagubiony we współczesnym świecie. Reprezentujący pewne wartości i postawy, które dziś tracą rację bytu, ale przez taki stan rzeczy jest ucieleśnieniem bądź co bądź "starych dobrych czasów". Charakter postaci praktycznie się nie zmienił - to dobry, prawy gość będący głosem rozsądku w stechnicyzowanych, niepewnych współczesnych czasach.
Kapitan to zaraz po Supermanie ikona Ameryki. Facet, którego wszyscy lubią. Przykład pierwszy z brzegu. Jego śmierć na kartach komiksu w 2007 roku odbiła się szerokim echem w poważnych światowych serwisach informacyjnych (w Polsce również). Kto by pomyślał, zgon wyimaginowanej postaci z kart komiksu! Być może dzieje się tak dlatego, że jest on istną metaforą amerykańskiej duszy. I wciąż inspiruje twórców historii obrazkowych. Nawiązania do jego postaci możemy zauważyć w takich dziełach jak "Martha Waszyngton. Jej Życie i Czasy" Franka Millera, czy w mrocznej opowieści Gartha Ennisa "Unknown Soldier".

Dziś ten obrońca Ameryki z czasów drugiej wojny walczy ze współczesnym terroryzmem w komiksach i jest gwiazdą wielkich filmowych ekranizacji. Pierwsze jego przygody na ekranach telewizorów poznaliśmy już w 1944 roku. W serialu aktor Dick Purcel wcielający się w Kapitana nie potrzebuje tarczy, bowiem ma pistolet z pełnym magazynkiem. Nie potrzebuje też skrzydełek na masce (przypominającej czepek pływacki), ani pomocników. No i pod fasadą kryje się dzielny żołnierz Grant Gardner, a nie Steve Rogers. Nie wspominając o tym, że Kapitan... lata. Tak duże zmiany w kreacji bohatera były spowodowane faktem, iż wydawnictwo nie miało wtedy żadnej kontroli nad produkcją serialową (ale z drugiej strony pieniądze ze sprzedaży praw do postaci uratowały oficynę od bankructwa). Serial liczy 15 odcinków.
Kolejny romans Kapitana z telewizją rozpoczął się w roku 1979. W produkcji z tego czasu w rolę bohatera wcielił się Reb Brown. W filmie Steve Rogers jest agentem rządowym do zadań specjalnych. Na podstawie tej produkcji powstał również mini film telewizyjny "Captain America II: Death Too Soon". Niestety obydwie rzeczone produkcje przeszły bez echa, jedynie czołówka serialu swego czasu była dość popularną ciekawostką na serwisie YouTube.
Pierwsza poważna produkcja kinowa z Kapitanem Ameryką, bazująca w pełni na komiksach Marvela, pojawiła się w 1990 roku. W naszym kraju wydana dwa lata później od razu na kasetach VHS. Cóż można powiedzieć o tym obrazie? Z perspektywy czasu jest to film słaby i kiczowaty, balansujący poziomem pomiędzy "Kaczorem Howardem" a Nickiem "Haselhoffem" Furym z 1996. Słowem: gwóźdź do trumny dla ikonicznej postaci.

Kapitan dużo lepiej radzi sobie natomiast jeżeli chodzi o filmy animowane. Jakkolwiek najczęściej pojawia się na zasadzie występów gościnnych, to zarówno jego origin jak i występ w drużynie Avengers możemy zobaczyć w Spider-Manie TAS z lat 90. oraz w kilku epizodach serialu o mutantach Marvela, X-Men. Fanom komiksu można polecić dwa animowane seriale kinowe bazujące na serii Ultimates Millara i Hitcha, gdzie Kapitan odgrywa znacznie większą rolę. Jedyny serial animowany o solowych przygodach herosa to ten z lat 60. produkcji Hanna-Barbera. Są to proste, wręcz statyczne animacje, będące luźnym nawiązaniem do starszych komiksów, dostępne także na naszym rynku. Kapitan Ameryka jest również bohaterem najnowszego serialu animowanego o "Mścicielach", który można zobaczyć m.in. na kanale Disney XD.
Ostateczna i najbardziej spektakularna produkcja z tym bohaterem trafia jednak do widza dopiero w sezonie letnim 2011. Czy Kapitan Ameryka po premierze filmowej adaptacji, która wchodzi powoli na ekrany kin całego świata stanie się ulubieńcem nie tylko Ameryki, ale i Europy? Czas pokaże. Odmówić szans na sukces, podpartych przecież 70-letnią spuścizną, na pewno mu nie można.
***
Z okazji premiery filmu "Captain America: Pierwsze starcie" przedstawiamy nasz subiektywny ranking pięciu kanonicznych, najważniejszych superherosów amerykańskiego komiksu. Miejsca w kolejności nieprzypadkowej, będące owocem żarliwej dyskusji.
5. Wolverine
Prawdziwe imię i nazwisko: James Howlett (znany również jako Logan)
Komiksowy debiut: “The Incredible Hulk" #180 (1974)
Najlepszy film w którym wystąpił: "X-Men 2" (2003)
Opis: Bodaj najpopularniejszy z grupy mutantów występujących w komiksach Marvela z serii "X-Men". Kanadyjczyk obdarzony czynnikiem leczącym rany, wytrzymałym szkieletem oraz znakiem rozpoznawczym w postaci wysuwających się z rąk sztyletów z super-trwałego materiału adamantium. Przez długi czas przeszłość "Rosomaka" była nieznana, a jego prawdziwe imię czytelnicy poznali dopiero kilka lat temu. Ma wyjątkowo wiele pracy, bowiem przewija się przez komiksy spod szyldu "X-Men", zeszyty z solowymi przygodami oraz gości w "The Avengers". W kinie od roku 2000 nieodłącznie kojarzony z twarzą Hugh Jackmana, który dzięki tej właśnie roli wkroczył na salony Hollywoodu. Niestety spin-off o jego solowych przygodach sprzed dwóch lat nie spełnił oczekiwań widzów. Obecnie trwają prace nad "odkupieniem" - drugim obrazem o tytule "The Wolverine", osadzonym w Japonii, który początkowo miał zostać wyreżyserowany przez samego Darrena Aronofsky'ego. W tym roku wystąpił przez krótką chwilę w "X-Men: Pierwszej klasie" i od razu zaliczył najlepsze cameo w filmach Marvela. Bohater o dzikich, zwierzęcych instynktach, a jednocześnie gołębim sercu.
4. Kapitan Ameryka
Prawdziwe imię i nazwisko: Steve Rogers
Komiksowy debiut: “Captain America Comics" #1 (1941)
Najlepszy film, w którym wystąpił: "Captain America: Pierwsze starcie" (2011)
Opis: Amerykańska ikona, która liczy sobie już, bagatela, 70 lat. Wieloletni przywódca The Avengers, obdarzony cechami super-żołnierza oraz charakterystyczną tarczą z emblematem Stanów Zjednoczonych. Podobno potrafi pięknie rysować. Niezły strateg i lider zespołu. Osoba o "oldschoolowej" mentalności, która nie od razu przystosowywała się do realiów późniejszej epoki, do której została przeniesiona w wyniku hibernacji. Jego najgroźniejszym przeciwnikiem jest Red Skull (Czerwona Czaszka) - osobnik o faszystowskich przekonaniach z reguły pokonywany jednak przez ostoję pokoju i amerykańskiej sprawiedliwości w osobie Kapitana. Krytykowany za wszędobylski, zbytni amerykański patos. O jego znaczeniu dla popkultury najtrafniej mówi sytuacja sprzed czterech lat. Wtedy też w wyniku wydarzeń znanych jako "Civil War" Kapitan poniósł śmierć, co odbiło się szerokim echem w stacjach telewizyjnych od CNN aż po nasz "Teleexpress".
3. Superman
Prawdziwe imię i nazwisko: Clark Kent
Komiksowy debiut: “Action Comics" #1 (1938)
Najlepszy film, w którym wystąpił: "Superman" (1978)
Opis: Kolejny z bohaterów ikonicznych. Słowo Superman funkcjonuje w masowej świadomości na tyle, że znają je również ci, którzy w życiu nie przeczytali żadnego zeszytu o Człowieku ze Stali. Urodzony na planecie Krypton, a wychowywany na Ziemi w rodzinie Kentów. Posiada supermoce wszelkiej maści, od zwiększonej siły, poprzez umiejętność latania, na strzelaniu laserami z oczu kończąc. Jego słabym punktem jest zielony minerał kryptonit, używany zazwyczaj przez jego arcy-wroga, Lexa Luthora. Od lat zakochany w dziennikarce Lois Lane. Nie ma wielkiego szczęścia do kina. Jego przygody są z reguły słabiej oceniane niż inne superbohaterskie produkcje. Obecnie trwają prace nad nowym filmem, nad którym pieczę trzymają Zack Snyder (reżyseria) oraz sam Christopher Nolan (produkcja). A więc może w końcu obraz adekwatny poziomem do wielkiej legendy?
2. Spider-Man
Prawdziwe imię i nazwisko: Peter Parker
Komiksowy debiut: "Amazing Fantasy" #15 (1962)
Najlepszy film, w którym wystąpił: "Spider-Man 2" (2004)
Opis: Chłopak z sąsiedztwa, który w wyniku przypadku uzyskuje zdolności pająka i wypowiada wojnę złu. Od innych bohaterów różni go, niezależnie od stopnia zagrożenia, dobry humor; wybitnie napchany łotrami o zwierzęcym pochodzeniu kalejdoskop przeciwników, oraz chroniczny brak pieniędzy (przynajmniej w najstarszych odcinkach). Zakochany bez pamięci w niejakiej Mary Jane. Wypromowany w kinie poprzez trylogię Sama Raimi, która zarobiła krocie. Nie powstrzymało to jednak decyzji o reboocie serii i zakończeniu przygody Tobeya Maguire'a z postacią Pająka. W najnowszym filmie, którego premiera już w przyszłym roku, w Spider-Mana wcieli się Andrew Garfield, a jego przeciwnikiem uczyniono Lizarda - przerośniętego jaszczura. Najjaśniejsza gwiazda wydawnictwa Marvel. Wydano już ponad 600 numerów najważniejszej komiksowej serii z jego przygodami (nie licząc innych regularnych tytułów), a licznik wciąż bije.
1.Batman
Prawdziwe imię i nazwisko: Bruce Wayne
Komiksowy debiut: “Detective Comics #27" (1939)
Najlepszy film w którym wystąpił: "Mroczny rycerz" (2008)
Opis: Za dnia bogaty playboy, nocami mściciel przebrany w strój nietoperza i wyposażony w szereg gadżetów. Najbardziej znany superbohater, któremu brakuje super mocy. Komiksy z jego udziałem cechuje mrok, skupienie na psychologii postaci, fabuła z nutką detektywistycznej zagadki, oraz świetnie przemyślany zestaw przeciwników na czele z charakterystycznym Jokerem. Bezsprzecznie najpopularniejszy obecnie komiksowy heros, którego przygarnęło kino. Ma wyjątkowe szczęście (z drobnym wyjątkiem o kryptonimie "Joel Schumacher") do produkcji ze swoim udziałem. "Batmany" Tima Burtona to przecież klasyka nie tylko komiksowego kina, nie wspominając o filmach Chrisa Nolana, dzięki którym Mroczny Rycerz ostatecznie trafił do świadomości statystycznego kinomana. W przyszłym roku zwieńczenie trylogii - film "The Dark Knight Rises" - który powinien tak jak jego poprzednik stać się wielkim hitem z ambicjami. Najsilniejszy punkt w portfolio wydawnictwa DC.